Chrześcijańska Wspólnota Braterska
geneza, doktryna, status i cel,
stosunek do innych wyznań

Spis treści:

Geneza

Wspólnota nawiązuje do nowotestamentowego chrześcijaństwa1 oraz ruchu odrodzeniowo-reformacyjnego określanego w literaturze przedmiotu drugą bądź alternatywną reformacją i jest kontynuatorką niektórych jego idei obecnych u anabaptystów2, mennonitów, szwenkfeldystów3 oraz wspólnot chrześcijańskich o charakterze ewangelicznym4, baptystycznym5 i zielonoświątkowym6 rozwijających się na ziemiach polskich. Podstawą jej rozwoju i nauczania były i są najbardziej uniwersalne zasady pobożności i formy organizacyjno-liturgiczne oraz metody interpretacji Pisma Świętego wypracowane przez rozwijające się w Polsce społeczności chrześcijańskie o charakterze ewangeliczno-zielonoświątkowym7, działające zarówno w ramach Zboru8 domowego9, jak i zrzeszone w latach 1947/53-1987 w Zjednoczonym Kościele Ewangelicznym (ZKE)10.

Doktrynalnie i organizacyjnie została ukształtowana w drugiej połowie lat 80. i pierwszej połowie lat 90. na skutek dwojakiej opozycji: z jednej strony do doktryny pozytywnego wyznania, ewangelii sukcesu11 i nowych form liturgii o charakterze estradowo-widowiskowym12, napływających z USA i Europy Zachodniej do wspólnot należących do nurtu Chrześcijan Wiary Ewangelicznej13 i Stanowczych Chrześcijan14 (w latach 1953-1987 należących do ZKE), z drugiej wobec niektórych rodzimych form pobożności zewnętrznej (będących pokłosiem pietystycznych, purytańskich i ascetycznych idei obecnych w chrześcijaństwie w ogóle), wyrażającej się niekiedy rozbudowanym systemem zakazów i nakazów, sugerujących, że zbawienie można osiągnąć poprzez określone uczynki i że źródło zepsucia moralnego człowieka nie pochodzi z niego samego, ale jest skutkiem czynników zewnętrznych, takich jak zdobycze cywilizacji i kultury oraz edukacja.

W procesie swojego kształtowania się, w oparciu o duchowo-egzystencjalne doświadczenia swoich członków i współczesną krytykę historyczną teologii chrześcijańskiej oraz badania współczesnych biblistów, Wspólnota dokonała merytorycznej weryfikacji wielu doktrynalnych przekonań i tradycji wyznaniowych obecnych w nurcie odrodzeniowo-reformacyjnym, ewangelicznym, baptystycznym i zielonoświątkowym na rzecz nowotestamentowych treści mających swoje uzasadnienie w teologii biblijnej15.

Doktryna

Istotą wiary chrześcijańskiej jest to, że na zbawienie nie można sobie zasłużyć uczynkami, ale pochodzi ono z łaski i jest darem Boga przez i w Chrystusie, doświadcza się go na skutek upamiętania i nawrócenia się (pokuty) poprzez przeżycie duchowego odrodzenia, zmiany myślenia, przez wiarę i posłuszeństwo Słowu Bożemu oraz życie nie według cielesnej, starej natury w Adamie, a według ducha w nowym stworzeniu przez i w Chrystusie dla Boga. Tym samym doktryna Wspólnoty opiera się na opozycji wobec teorii ex opere operato – przekonania, że akty religijne takie jak modlitwa, chrzest czy łamanie chleba (komunia) mają znaczenie niezależnie od stanu duchowego osoby je praktykującej – przejawiającej się też w protestanckiej nauce o predestynacji i usprawiedliwieniu przez samą tylko wiarę, tj. poza doświadczeniem duchowej odnowy i rozwoju. Innymi słowy, nawiązuje do idei nurtu odrodzeniowo-reformacyjnego, dla którego samo praktykowanie rytuałów religijnych i wyznawanie nowotestamentowych zasad nie wystarcza do zbawienia, jako że „wiara bez uczynków jest martwa” (Jak. 2:26)16. Mowa tu o uczynkach, do których Bóg stworzył człowieka, czyli dokonywanych na skutek łaski poprzez wiarę i życie w nowym stworzeniu, a więc przez i w Chrystusie ku chwale Boga, w myśl słów: „Przez Niego bowiem zostaliśmy stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, które Bóg wcześniej przygotował, abyśmy w nich postępowali” (Efez. 2:10). Tylko uczynki i postawy mające swe źródło w Chrystusie, tj. w posłuszeństwie Jego Słowu i w mocy Ducha Bożego nazywane są w Piśmie dobrym uczynkami, do których też nawołuje apostoł Paweł: „Polecam więc: postępujcie według ducha, a nie spełniajcie pożądania ciała (…)” (Gal. 5:16-25). Toteż nasze własne uczynki w starym Adamie, zarówno te dobre, jak i złe, niekiedy także uczynki ludzi nawróconych – tj. odrodzonych duchowo, mogących żyć według ducha, a wracających w swojej relacji z Bogiem do „zakonu” – dokonywane nie przez wiarę i z wiary, a „z ciała”, są w myśl nauki apostolskiej martwe i nie mają w oczach Boga żadnego znaczenia. Zapewne altruizm, uprzejmość, uczciwość, lojalność itp. przejawiane w ramach upadłej natury człowieka, jak i przestrzeganie przez nawróconych wracających w myśleniu i działaniu do „zakonu” określonych praktyk religijnych („nie bierz, nie próbuj, nie dotykaj”, Kol. 2:20-23) czy niektórych zasad moralnych (typu: „nie kradnij”, „nie cudzołóż”) są dobre dla ludzi i przynoszą społeczeństwu korzyści, ale nie liczą się w oczach Boga, bo nie wynikają z mocy zbawczej doświadczanej poprzez wiarę i posłuszeństwo Słowu Bożemu w Chrystusie (Gal. 3:1-12). Można być dobrym człowiekiem, moralnie poprawnym, przy tym bardzo religijnym, zaangażowanym w modlitwie, życiu określonej wspólnoty religijnej, pomagać biednym, chorym, jednak w kontekście uzyskania zbawienia i życia z Bogiem nie ma to znaczenia. Na skutek upadku Adama: „Nikt nie jest sprawiedliwy, (…) wszyscy zbłądzili, razem stali się nieużyteczni, nikt nie czyni dobra” (Rzym. 3:10,12). Tym samym uczynki w starym, nieodrodzonym duchowo Adamie dokonywane są w upadłym stanie człowieka, w poczuciu jego własnej sprawiedliwości i bycia jak Bóg (por. 1Moj. 3:5). Wobec świętości Boga są jak „skrwawiona szata” 17 .

Przy tym chrześcijańska wiara jest zaufaniem Bogu i wyraża się w decyzjach i działaniach opartych o Boże Słowo; nie tyle jest zatem wiarą „w Boga”, ile „Bogu”. Nie wynika też z żadnego ruchu, konieczności, natury czy innych rozmaitych fałszywych przesłanek racjonalizujących istnienie „bytu najwyższego”. Apostoł Paweł pyta: „Gdzie mędrzec? Gdzie nauczyciel Prawa? Gdzie badacz tego wieku? Czy Bóg nie uczynił głupstwem mądrość tego świata? Skoro bowiem z pomocą mądrości świat nie potrafił poznać Boga w Jego mądrości, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszonej nauki zbawić tych, którzy wierzą. Toteż gdy Żydzi domagają się znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, głupstwem dla pogan, a dla tych, którzy są powołani, zarówno Żydów, jak i Greków, Mesjaszem, mocą Boga i mądrością Boga” (1Kor. 1: 20-24). „Głosimy wprawdzie mądrość wśród doskonałych, ale nie mądrość tego świata ani władców tego świata, którzy przemijają. Przeciwnie, głosimy mądrość Boga, pełną tajemnic i zakrytą (…), której nie poznał żaden z władców tego świata” (1Kor. 2:6-8). Innymi słowy, chrześcijańska wiara opiera się na doświadczeniu zbawczej mocy Boga w życiu człowieka, a nie na kalkulacji rozumu czy rzekomych dowodów naukowych.

Status i cel

Odnosząc się z szacunkiem do opartego na Piśmie Świętym teologicznego dorobku Kościoła, Wspólnota przyznaje, że jest jednym z ogniw w łańcuchu wielu pokoleń, częścią Kościoła Powszechnego, na który składa się Lud Boży Nowego Przymierza będący mistycznym Ciałem Chrystusa, którego On jest Głową.

Kościoła skupiającego na przestrzeni historii zbawienia odrodzonych przez Słowo, z wody i z Ducha Świętego, świadomych swojej wiary uczniów Chrystusa, którzy w akcie powołania i wiary tworzą braterskie społeczności, czyli widzialny Kościół wyrażający się w zewnętrznych aktach wiary, tj. w modlitwie, nowotestamentowym chrzcie, łamaniu chleba, manifestacji darów duchowych i w postawie moralnej, która nie chce kompromisu ze światem, ale też nie żąda ucieczki od świata i nie głosi pogardy do życia.

Przy tym Wspólnota jako organizacyjnie dostrzegalny w tych aktach wiary Kościół nie jest samoistnym celem samym w sobie, któremu miałyby być podporządkowane wszystkie wartości. Bo też Prawda nie jest tam, gdzie jest określony Kościół, ale Kościół jest tam, gdzie jest Prawda. Kościół nie może ani ograniczać dostępu do Prawdy, ani też narzucać jej wyboru; może jedynie pomóc do niej dążyć – człowiek w sprawach o charakterze ostatecznym, czyli w sprawach dotyczących zbawienia, odpowiada sam za siebie. Nie zmienia to jednak faktu, że nie ma zbawienia poza Kościołem; nie w znaczeniu przynależności do formalno-prawnie zinstytucjonalizowanych wspólnot, ale do duchowej wspólnoty ludzi odrodzonych i bezpośrednich z nimi relacji braterskich opartych na wspólnym wyznawaniu biblijnych prawd wiary. Nie istnieje zbawienie w pojedynkę, tj. poza wspólnotą braterską wyrażaną w widzialnym Kościele. „Gdzie bowiem dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich” (Mat. 18:20).

Misją zatem Wspólnoty jest działanie wobec człowieka tak, by jego sumienie zostało uwolnione od skrępowania przez nieuprawnionych pośredników i stało się bliskie autorytatywnego głosu Boga, tj. Słowa Bożego zawartego w Piśmie Świętym, nie zaś kulturowych i religijnych rozmaitych urojeń „opartych na przekazie ludzkim, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie” (Kol. 2:8). Prawdziwa wiara nie jest z kultury, lecz z łaski, przy tym rodzi się w wolności przez przyjęte Słowo, które „uznane (…) nie za słowo ludzkie, ale (…) za Słowo Boga, (…) działa w (…) wierzących” (1 Tes. 2:13). Toteż w oparciu o historyczną krytykę teologii chrześcijańskiej oraz badania współczesnych biblistów nad treścią Pisma Świętego, Wspólnota dąży do oczyszczenia się z niebiblijnych poglądów poprzez nauczanie nowotestamentowych treści i realizację idei doktrynalno-organizacyjnych z czasów apostolskich. Towarzyszy jej w tym głęboka świadomość faktu, iż rozwój każdej religii, podobnie jak kultury, jest zawsze jednokierunkowy; nie sposób ani powrócić do epoki pierwotnego chrześcijaństwa, ani go też w jego pierwotnej istocie odtworzyć. Nie oznacza to jednak, że idee zawarte w Nowym Testamencie nie mogą być podstawą i inspiracją doświadczenia religijnego, w oparciu o które powinny być budowane współczesne struktury Kościoła oraz relacje między wiernymi a Bogiem.

Stosunek do innych wyznań

Żadna wspólnota wyznaniowa odwołująca się do prawd zawartych w Piśmie Świętym nie może ignorować faktu, że Kościół w wymiarze mistycznym, duchowym jest jeden co do swojej istoty i wyrazu biblijnych aktów wiary: „Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego niż ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. Czy zaś ktoś buduje na tym fundamencie ze złota, srebra, szlachetnych kamieni, drewna, trawy, słomy – dzieło każdego stanie się jawne. Dzień ten bowiem uczyni je jawnym, ponieważ w ogniu się objawi i dzieło każdego, jakie jest, ogień wypróbuje” (1Kor. 3:11-13).

Toteż na tle wielości współczesnych wyznań chrześcijańskich, niezależnie od ich odrębności narodowej czy organizacyjnej ukształtowanej w odmiennych warunkach historycznych, w kontekście odwoływania się tych wspólnot bądź ich poszczególnych członków do biblijnych treści w życiu osobistym, społecznym i ustrojowo-liturgicznym w ramach biblijnie dopuszczalnej heterodoksji18, Wspólnota uznaje je za braterskie zarówno w wymiarze mistycznym, jak i doczesnym, wyrażającym się w bezpośrednich relacjach osobowych i w widzialnych formach kultu, takich jak nowotestamentowy chrzest wodny, postawa moralna, łamanie chleba, modlitwa czy chrzest w Duchu Świętym.

Nie oznacza to, że Wspólnota, odwołując się do treści nauki apostolskiej i idei ciała Chrystusa jako Kościoła Powszechnego, nie dostrzega różnic między „złotem, szlachetnymi kamieniami” a „drewnem, trawą czy słomą”, widocznych w niebiblijnych postawach wielu chrześcijan, czy też rozmaitych nadużyć ze strony niektórych nauczycieli (biskupów, prezbiterów i diakonów)19, którzy mają ideowy i duchowy wpływ na określone denominacje, związki wyznaniowe i pojedyncze Zbory i przed którymi to sam Chrystus i apostołowie przestrzegali Kościół.

Wspólnota ma jednak głęboką świadomość, że „wszyscy (…) często błądzimy” (Jak. 3:2) i że „Słowo Boga nie wyszło od nas i nie tylko do nas dotarło” (por. 1Kor. 14:36). To zaś napawa bojaźnią, by nie odmówić braterstwa tym, którzy wprawdzie „nie chodzą z nami”, ale też w imię wspólnie wyznawanej wiary „nie są przeciwko nam” (por. Mar. 9:39-40). Wspólnota nie odmawia zatem braterstwa wszystkim tym, którzy w wyniku aktu wiary nawrócili się, wyznali swoje grzechy, przyjęli nowotestamentowy chrzest i są zdeklarowanymi członkami określonej wspólnoty chrześcijańskiej odwołującej się w swym nauczaniu do treści Pisma Świętego. Tym samym Wspólnota łamie chleb z „uświęconymi przez Jezusa Chrystusa, powołanymi na świętych wraz ze wszystkimi, którzy w jakimkolwiek miejscu, u siebie i u nas, wzywają imienia naszego Pana, Jezusa Chrystusa” (1Kor. 1:2). Także i oni bowiem są Chrystusowi, skoro w oparciu o biblijne prawdy wiary doświadczyli „zbawczej łaski Boga, która wychowuje nas, abyśmy odrzucili bezbożność i światowe pożądania, a żyli na tym świecie roztropnie, sprawiedliwie i pobożnie” (Tyt. 2:11-12).

 


[1] Chrześcijaństwo nowotestamentowe: zob. Dz.Ap. 2:46; Rzym. 16:23 [zob. 3Jan]; 1Kor. 16:19; Kol. 4:15; Mat. 18:19-20; 1Kor. 14:26-33, 36-40. W pierwotnym Kościele, podobnie jak w synagodze, liturgia była nadzwyczaj oszczędna w gestach i rytuałach. Istotnym jej podmiotem stają się przede wszystkim wyznawcy Chrystusa, gromadzący się w określonym miejscu. Towarzyszyło temu przekonanie, że sami chrześcijanie są świątynią Boga – domem duchowym (1P:2:5). Głoszono, że Bóg nie mieszka w świątyni uczynionej ludzką ręką (Dz.Ap. 17:24). Świątynią były tu nie mury, lecz uczniowie Chrystusa, co wynikało z założeń doktrynalno-liturgicznych opierających się na zasadzie czczenia Boga w duchu i prawdzie (Jan 4:21-24), które były skutkiem wiary i duchowo-egzystencjalnego świadectwa (Jan 1:12-14; 3:5; Dz.Ap. 2:8). Przeżywana i pielęgnowana liturgia chrześcijańska była przede wszystkim chrystocentryczna, czyli skupiała się wokół osoby Jezusa Chrystusa (Jan 14:6; 16:13-14; 1Tym. 2:5-6) i posiadała charakter wybitnie wspólnotowy, tj. braterski (Dz.Ap. 2:42; 1Kor. 14:26) oraz – jak twierdzi ks. Nadolski – była „przede wszystkim liturgią domową”. Centralnym jej punktem było uczestnictwo w uczcie upamiętniającej Ostatnią Wieczerzę Chrystusa z apostołami (Mar. 14:12-14,22-24). Początkowo sprawowana w połączeniu z agapą (ucztą miłości), następnie w wyniku nauki Pawła (1Kor. 11:17-26) została wyodrębniona jako samodzielny ryt polegający na dzieleniu się (tj. łamaniu) chlebem i wspólnotowym spożyciu wina w trakcie przebiegu nabożeństwa w kontekście paschalnym (1Kor. 5:7-8; 10:16-17; 11:23-25), co przeplatane było jednocześnie modlitwą, uwielbieniem i nauczaniem. Obok liturgii Słowa i pamiątki Wieczerzy Pańskiej (Eucharystii – dziękczynienia) w spotkaniach zboru przejawiały się również spontanicznie i emocjonalnie przeżywane doświadczenia pneumatyczne (z gr. pneuma – tchnienie życia, powiew, wiatr, natchnienie, duch) związane z dostrzegalną manifestacją charyzmatów – darów Ducha Świętego (z gr. charisma – szczególny dar łaski: Jan 14:16-17; 16:7-14; 1Kor. 12:1-2,4-11), przeżywanych przy tym w sposób antologiczny do doświadczeń proroków starotestamentowych (1Sam. 10:5-6,9-13; Dz.Ap. 2:17-18). Paweł zachęcał członków wspólnoty do czynnego udziału w liturgii: „Ducha nie gaście, proroctw nie lekceważcie. Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie” (1Tes. 5:19-22). Toteż podczas nabożeństw wielu zebranych, korzystając z darów duchowych, mówiło innymi językami (w sensie: różnymi, zob. Dz.Ap. 2:4-11; 1Kor. 13:1;14:2,4,13-16), prorokowało (objawiało z natchnienia Ducha istotę wiary w Chrystusa, demaskowało ukryte myśli serc bądź ostrzegało przed niebezpieczeństwem, zob. Dz.Ap. 11:27-28; 21:10-11; 1Kor. 14:3,24-25), dzieliło się świadectwem swojej wiary, objawieniem, nauką, poprzez mowę mądrości, mowę wiedzy. Modlitwy były improwizowane, swobodnie wyrażały uczucia religijne uczestników nabożeństwa. Miały one charakter zarówno „ofiarny”, tj. uwielbiający (Hebr. 13:15), pokutny (Łuk. 18:10-14), jak i wstawienniczy (1Tym. 2:1-4). Innymi słowy, modlitwa była odpowiedzią jednostki i wspólnoty na zwiastowane „tu i teraz” Słowo Boże (Hebr. 3:7-11; 4:7-11). Wszystko to było nowym elementem w stosunku do przebiegu nabożeństwa w synagodze. W apostolskim Kościele liturgię rozumiano przede wszystkim jako zgromadzenie wspólnoty, będącej Ciałem Chrystusa, w której manifestuje się obecność Ducha Świętego, co Paweł wyraził w słowach: „Cóż tedy, bracia? Gdy się schodzicie, jeden z was służy psalmem [pieśnią], inny nauką [mową wiedzy, mową mądrości], inny objawieniem, inny językami, inny ich wykładem; wszystko to niech będzie ku zbudowaniu. Jeśli kto mówi językami, niech to czyni dwóch albo najwyżej trzech, i to po kolei, a jeden niech wykłada; A jeśli by nie było nikogo, kto by wykładał, niech milczą w zborze, niech mówią samym sobie i Bogu. A co do proroków, to niech mówią dwaj albo trzej, a inni niech osądzają; Lecz jeśliby ktoś inny z siedzących otrzymał objawienie, pierwszy niech milczy. Możecie bowiem kolejno wszyscy prorokować, aby się wszyscy czegoś nauczyli i wszyscy zachęty doznali” (1Kor. 14:26-31). Mamy w tym powyższym przekazie apostolskim obraz wspólnoty braterskiej, świadomej nie tylko swoich osobistych relacji z Chrystusem i oczekującej na żywe Słowo (Obj. 2:7), ale i swojej roli wobec Zboru, odpowiedzialności za przebieg nabożeństwa w kontekście korzystania z darów duchowych i tym samym wzajemnego budowania się w wierze (Rzym. 12:3-8; Hebr. 10:24-25).
Podczas takiego spotkania lokalnej wspólnoty, jak już zostało to zasygnalizowane powyżej i co wynika z powyższego tekstu, miało miejsce śpiewanie pieśni (Kol. 3:16-17; Efez. 5:18-20), nauczanie (2Tym. 3:16-17; 1Tym. 4:13, 15-16), przekazywanie objawienia, którym mogło być duchowe widzenie (Dz.Ap. 10:11-15), proroctwo (Dz.Ap. 11:27-28; 21:10-11; 1Kor. 14:29-33), w końcu mówienie różnymi językami (jako znak dla niewierzących, 1Kor. 14:22) i ich też wykład (1Kor. 14:27-28), będący swoistą formą proroctwa mającego związek z objawieniem prawd wiary (1Kor. 14:5) czy ujawnieniem ukrytych myśli serca zebranych (1Kor. 14:22, 24-25). Wprawdzie Paweł nie wspomina w powyższym opisie przebiegu nabożeństwa modlitwy wspólnotowej Zboru, możemy jednak przyjąć, że miała ona miejsce w oparciu o wcześniejsze sugestie dotyczące korzystania w czasie takiej wspólnotowej modlitwy podczas zebrań wspólnoty z daru modlitwy różnymi językami: „Cóż tedy? Będę się modlił duchem, będę się modlił i rozumem; będę śpiewał duchem, będę też śpiewał i rozumem. Bo jeżeli wysławiasz Boga w duchu, jakże zwykły wierny, który jest obecny, może rzec na twoje dziękczynienie: Amen, skoro nie rozumie, co mówisz? Ty wprawdzie pięknie dziękujesz, ale drugi się nie buduje” (1Kor. 14:15-17). Warto zwrócić uwagę, że Paweł w powyższym tekście rozróżnia pojedynczą i osobistą modlitwę „duchem”, różnymi językami, do Boga (1Kor. 14:2,15-17) i „rozumem”, tj. w języku sobie znanym, od mówienia różnymi językami do Zboru (1Kor. 12:28,30; 14:27). Ta indywidualna modlitwa jednego z członków wspólnoty „duchem i rozumem” miała, jak na to wskazuje powyższy tekst, ścisły związek przede wszystkim z intelektualną i duchową asystą jego współbraci podczas wspólnotowej modlitwy całego Zboru. Korzystanie zaś z daru mówienia różnymi językami przez osobę zwracającą się za jego pośrednictwem do Zboru miało na celu ewentualny wykład tegoż mówienia różnymi językami, które niekoniecznie zawsze następowało, na co wskazuje pouczenie, że jeśli by nie było tłumacza, niech mówiący do Zboru innymi językami milczy (1Kor. 14:28), jak i to, by nie zabraniać mówienia innymi językami (1Kor. 14:39), albowiem proroctwo nigdy nie przychodziło z woli ludzkiej (2P.1:21). To wyodrębnienie i rozróżnienie przez Pawła modlitwy duchem (różnymi językami) i rozumem do Boga od mówienia różnymi językami do Zboru ma ścisły związek z praktyką pierwotnego Kościoła, w myśl której wszyscy ochrzczeni (napełnieni) Duchem Świętym chrześcijanie w celu budowania samych siebie mogli i powinni modlić się różnymi językami podczas osobistej i indywidualnej modlitwy do Boga (1Kor. 14:2,4). Nie oznaczało to jednak, że wszyscy ochrzczeni Duchem mieli zaraz dar mówienia różnymi językami i mogli za jego pośrednictwem mówić do Zboru. Wskazuje na to nauczanie Pawła: „A Bóg ustanowił w kościele najpierw apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, następnie moc czynienia cudów, potem dary uzdrawiania, niesienia pomocy, kierowania, różne języki. Czy wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokami? Czy wszyscy nauczycielami? Czy wszyscy mają moc czynienia cudów? Czy wszyscy mają dary uzdrawiania? Czy wszyscy mówią językami? Czy wszyscy je wykładają”? (1Kor. 12:28-30) Tekst ten, jak i poprzednie, nie pozostawia żadnych wątpliwości, że dla Pawła dar mówienia różnymi językami do Zboru jest usytuowany obok takich darów, jak dar apostolstwa, proroctwa, nauczania (przejawiający się w mowie wiedzy i mądrości, 1Kor. 12:8), czynienia cudów, uzdrawiania, i jest czymś innym od indywidualnej modlitwy duchem (różnymi językami) do Boga. Por. Ks. B. Nadolski, Liturgia, t. 1: Liturgia fundamentalna, Poznań 1989, s. 32.; R. Ulonska, Dary Ducha Świętego. Teoria i praktyka, Kraków 1987.; G. D. Kinnaman, Pytania, które zadajesz, Kraków 1992.; John L. Sherrill, Oni mówią innymi językami, wydawnictwo „Credo” dla Polaków we Francji – pozycja wznawiana i dostępna na rynku wydawniczym).
[2] Zob. W.R. Estep, Anabaptyści, Warszawa 2009.
[3] Zob. G. Wąs, Kaspar von Schwenckfeld, Myśl i działalność do 1534 roku, Wrocław 2005.
[4] Chrześcijanie ewangeliczni obok chrześcijan baptystów są odłamem protestantyzmu będącym pokłosiem tzw. drugiej, a właściwie alternatywnej reformacji XVI wieku powstałej na skutek ideowej opozycji do tzw. pierwszej reformacji związanej z wystąpieniem Lutra, Zwingliego i Kalwina i określanej potocznie jako ewangelicka (tj. luterańska) czy ewangelicko-reformowana (tj. kalwińska). Przy tym terminy: „ewangelicki” i „ewangeliczny” w warunkach polskich są swoistą grą słów, mającą wyodrębnić wspólnoty protestanckie, wywodzące się i nawiązujące do pierwszej reformacji, od tej drugiej, w swej istocie alternatywnej, bo przebiegającej równolegle, a związanej z nurtem szesnastowiecznych reformacyjno-odrodzeniowych ruchów takich jak anabaptyzm, spirytualizm czy Bracia Morawscy, w Polsce zaś Bracia Polscy. Występowały one przeciw Kościołom ewangelickim, zarzucając im połowiczność, niekonsekwencję i kompromis ze światem na obszarze teologii, obyczajów, życia religijnego i życia politycznego. Na zachodzie, podobnie jak niekiedy w Polsce, określane są jako Kościoły i denominacje „ewangelikalne” (evangelical) w celu odróżnienia ich od Kościoła Anglikańskiego, Prezbiteriańskiego czy Kościołów ewangelickich, tj. luterańskich i kalwińskich. Obok Polskich Zborów Chrześcijan Dnia Sobotniego, Kościoła Adwentystów i nieformalnych wspólnot domowych (nurt Zborów domowych lub tzw. „gromadkarzy”) rozwijających się pod wpływem rozmaitych idei szesnastowiecznych ruchów reformacyjno-odrodzeniowych, jak i późniejszych wspólnot baptystycznych, Badaczy Pisma czy sztundystów (wywodzących się od menonitów – odłamu szesnastowiecznych anabaptystów), do najliczniejszych wspólnot o charakterze ewangelicznym powstałych i rozwijających się w XX wieku na ziemiach polskich należy zaliczyć Zbory Wolnych Chrześcijan, Ewangelicznych Chrześcijan i Kościoła Chrystusowego, jak i nieliczne Zbory Bez Osobliwego Wyznania (stanowiące swoisty odłam Wolnych Chrześcijan). Przy tym wszystkie te ugrupowania (denominacje) bardziej lub mniej nawiązywały do idei siedemnastowiecznych purytan rozwijających się w łonie Kościoła anglikańskiego czy późniejszych pietystów w Kościele luterańskim, jak i do dziewiętnastowiecznych braci plymuckich oraz tzw. campbellitów (od nazwiska Thomasa Campbella), a także do działalności takich osób jak Jan Prochanow (nazywany reformatorem Wschodu); miały i mają też swoje ideowo-ustrojowe odpowiedniki w wielu krajach Europy Zachodniej i USA. W latach 1947-1987 znaczna cześć Zborów Wolnych Chrześcijan, Ewangelicznych Chrześcijan i Kościoła Chrystusowego współtworzyła Zjednoczony Kościół Ewangeliczny, jedno z najliczniejszych w Polsce po II wojnie światowej, obok Kościoła Chrześcijan Batystów, ugrupowań zrzeszających ludzi odrodzonych.
[5] Baptyści (z greckiego „baptizein” – zanurzyć, chrzcić), nurt w religii chrześcijańskiej ukształtowany w okresie poreformacyjnym, jedno z największych wyznań o charakterze protestanckim; niektórzy badacze dopatrują się jego korzeni w powstałym w Szwajcarii i w Niemczech ruchu szesnastowiecznych anabaptystów. Pierwszą wspólnotę baptystów założyli J. Smyth i T. Helwys, którzy pod koniec XVI w. wystąpili z Kościoła anglikańskiego i utworzyli niezależną grupę religijną. Na skutek prześladowań wyemigrowali do Amsterdamu, gdzie w 1609 powołali do życia wspólnotę baptystów na kontynencie, której członkowie wraz z Helwysem powrócili do Wielkiej Brytanii. W 1631 za sprawą R. Williamsa baptyści pojawili się w Ameryce Północnej. W XVIII wieku ruch ten upowszechnił się w USA, zaś w XIX w. wspólnoty baptystów zaczęły powstawać na innych kontynentach, tak że już w 1905 powstał w Londynie Światowy Związek Baptystów. W Polsce baptyści działają od 1851 roku, obecnie zrzeszeni są w ramach Polskiego Kościoła Chrześcijan Baptystów, który jest też członkiem Polskiej Rady Ekumenicznej. Większość współczesnych baptystów reprezentuje na ogół ewangelikalne chrześcijaństwo, choć istnieją w ramach baptyzmu także nieliczne odłamy należące do bardziej liberalnego nurtu protestantyzmu. Chociaż współcześni baptyści, podobnie jak ewangeliczni chrześcijanie, różnią się często między sobą w pewnych kwestiach doktrynalnych (takich jak predestynacja, wolna wola, pewność bądź możliwość utracenia zbawienia, czy też stosunek do teorii ewolucji), to jednak wspólną ich cechą jest nacisk na indywidualną religijność, będącą ponad wszelkimi jej formami zbiorowymi. Podobnie też jak wszyscy protestanci, za podstawę objawienia Bożego baptyści uznają tylko Biblię, która powinna być studiowana i interpretowana przez każdego z wiernych osobiście. Chrzczą przede wszystkim osoby nawrócone i jak sama nazwa ich ruchu wskazuje: przez całkowite zanurzenie w wodzie, traktując ten akt jako symbol duchowej śmierci i zmartwychwstania, niekiedy jednak baptyści dopuszczają chrzest dzieci w wieku 14 lat, podkreślając przy tym, że przyjęcie takiego chrztu musi wiązać się z głębokim zrozumieniem prawd religijnych. Jak większość wspólnot o charakterze ewangelicznym praktykują też pod dwoma postaciami: „chleba i wina” nowotestamentowy ryt Ostatniej Wieczerzy Chrystusa z uczniami. Wierzą w nieśmiertelność duszy, powszechne zmartwychwstanie i Sąd Ostateczny, przyjmują istnienie kary wiecznej i odrzucają czyściec. Uznają odkupicielską moc ofiary Jezusa Chrystusa, który ma powrócić na Ziemię, by dokończyć ostatecznie dzieła zbawienia w imię Ojca i ku Jego chwale. W odróżnieniu jednak od niektórych nurtów ewangelicznych i zielonoświątkowych bez żadnych zastrzeżeń wierzą w nicejsko-konstantynopolitański dogmat dotyczący Trójcy Świętej. Ustrój Kościoła baptystów charakteryzuje tzw. kongregacjonizm, w którym podstawową rolę odgrywa autonomiczny lokalny Zbór, kierowany przez pastora będącego w rozumieniu baptystów odpowiednikiem biblijnego prezbitera (starszego), który wraz z diakonem lub innymi jeszcze prezbiterami (starszymi) tworzy Radę Zboru kierując nim, jednak nie jako strażnik i wykładowca doktryny, a raczej jako zarządca i organizator życia religijnego zboru; urzędy te, podobnie jak w większości wspólnot ewangelicznych chrześcijan, obsadza się w drodze wyborów. Zbory baptystów na określonym terenie tworzą okręg, zaś wszystkie zbory w danym kraju – unię Zborów (Kościół). Organem ustawodawczym i najwyższą władzą takiej unii Zborów są synody lub konferencje zwoływane corocznie lub co trzy lata.
Do najbardziej znanych przedstawicieli zborów baptystycznych zaliczani są: wspomniany już wcześniej Roger Williams, były anglikański duchowny o poglądach purytańskich, znany jako pionier baptyzmu w Ameryce Północnej, który nie tylko głosił, ale i praktycznie wprowadził w życie zasadę rozdziału Kościoła od państwa; William Carey, jeden z pierwszych nowożytnych misjonarzy pracujących w XIX wieku na rzecz ewangelizacji w Indiach; pastor Martin Luther King, działacz społeczno-religijny domagający się równouprawnienia dla afroamerykanów w USA oraz laureat Pokojowej Nagrody Nobla (1964); pastor Billy Graham, najbardziej rozpoznawalna postać w protestantyzmie drugiej połowy XX wieku, nazywany też przez współczesnych mu „Bożym ambasadorem”, „pastorem Ameryki”, „największym chrześcijaninem, jakiego kiedykolwiek wydała Ameryka”, „Janem Chrzcicielem”, „protestanckim papieżem” i „pastorem prezydentów USA”. W Polsce baptyści, podobnie jak zbory ewangeliczne, zielonoświątkowe i wspólnoty charyzmatyczne działające w ramach Kościoła rzymskokatolickiego, w większym bądź mniejszym stopniu w latach 90. ubiegłego stulecia również ulegli nowym formom zamerykanizowanej liturgii estradowo-widowiskowej i niektórym ideom „pozytywnego wyznania” bądź „ewangelii sukcesu” napływającym z Zachodu Europy i USA.
[6] Nurt zielonoświątkowy – w swym fundamentalnym, pierwotnym znaczeniu odwoływał się do nowotestamentowych treści dotyczących charyzmatycznego przeżycia duchowego, określanego w nowotestamentowej terminologii jako chrzest (zanurzenie) w Duchu Świętym, manifestującego się podczas modlitwy mówieniem innymi językami. Według religioznawcy Zbigniewa Paska, określenie „zielonoświątkowcy” odnosi się nie tylko do protestanckich wolnych Kościołów, tzw. zielonoświątkowców klasycznych, ale także do grup modlitewnych powstałych w latach 60. w Kościołach nie-zielonoświątkowych. Tym samym w sensie ideowym nurt ten obejmuje swymi wpływami większość wyznań tradycyjnych, takich jak katolicyzm, prawosławie i protestantyzm, tworząc swego rodzaju ruch przekraczający ramy jednego wyznania. Poprzez swoją spontaniczność religijną i propagowanie idei doświadczania charyzmatów, tj. darów Ducha Świętego (mowa mądrości, mowa wiedzy, prorokowanie, audycje, widzenia, mówienie innymi językami), które były obecne w chrześcijaństwie przez całą jego historię, przywrócił on z początkiem XX wieku pierwotny i charyzmatyczny charakter Kościoła we współczesnym zhierarchizowanym i zinstytucjonalizowanym chrześcijaństwie. Ruch zielonoświątkowy powstawał w nurcie grup uświęceniowych, nawiązujących do idei Johna Wesleya, a w Polsce rozwijał się w nurcie zborów baptystycznych, ewangelicznych i w ramach grup pietystycznego Kościoła luterańskiego zrzeszających ludzi odrodzonych, będących pokłosiem tzw. drugiej reformacji bądź jak kto woli alternatywnej reformacji (bo przebiegającej równolegle do tej pierwszej, tj. luterańskiej i kalwińskiej). Sama nazwa ruchu zielonoświątkowego pochodzi od żydowskiego święta Dnia Zielonych Świąt obchodzonego w pięćdziesiąt dni od Paschy, w którym to według Dziejów Apostolskich uczniowie Chrystusa doświadczyli zesłania obiecanego im Ducha Świętego, manifestującego się właśnie „mówieniem innymi językami”, które to zesłanie, w myśl klasycznej doktryny zielonoświątkowej czerpanej z całego kontekstu Nowego Testamentu, jest skutkiem zmartwychwstania Chrystusa i tym samym narodzeniem się Ludu Nowego Przymierza – Kościoła.
Zielonoświątkowcy obok treści zaczerpniętych z nurtu wspólnot baptystycznych i ewangelicznych reprezentują ideę trzyetapowej drogi zbawienia, która zakłada nie tylko konieczność nawrócenia się i nowo narodzenia (które to doświadczenie duchowe powinno zostać potwierdzone w akcie chrztu wodnego w wieku dojrzałym i w ciągłym też procesie uświęcania się poprzez pokutę-upamiętanie się, tj. odnowę w duchu umysłu), ale i konieczność doświadczenia chrztu w Duchu Świętym, rozumianego jako odrębny etap doświadczenia mocy Bożej. W literaturze przedmiotu, niezależnie od tego, które z doktryn tzw. alternatywnej bądź drugiej reformacji (tj. anabaptystyczne, spirytualistyczne czy purytańsko-pietystyczne) dominują w danej wspólnocie, na skutek ich odwoływania się do religijnego doświadczenia pierwszych uczniów Jezusa w Dniu Zielonych Świąt używa się w stosunku do nich właśnie terminu „zielonoświątkowcy”. Występują też inne nazwy na określenie tego sposobu przeżywania chrześcijaństwa, takie jak „ruch pentekostalny” (tj. pięćdziesiątnicy) czy „ruch charyzmatyczny”. To ostatnie określenie w warunkach polskich na ogół odnosi się do działającego w ramach Kościoła katolickiego tzw. charyzmatycznego Ruchu Odnowy w Duchu Świętym, niekiedy też do wspólnot o charakterze neozielonoświątkowym i neoewangelicznym powstałych na fali przemian ideowo-liturgicznych w latach 90. ubiegłego stulecia, nawiązujących do niektórych idei Ruchu Wiary, pozytywnego wyznania i ewangelii sukcesu.
W Polsce ruch zielonoświątkowy, rozwijający się od początku dwudziestego wieku, kształtował się nie tylko pod wpływem wielu nurtów doktryny pentekostalnej w USA, ale też w ramach rodzimego ruchu baptystycznego i ewangelicznego będącego pod silnym wpływem idei purytańskich i pietystycznych. Tym samym kierował on swą uwagę nie tylko na przeżycie zielonoświątkowe, ale i na duchowo-moralną, pietystyczną, wewnętrzną pracę uświęceniową, a często także na pietystyczną i purytańską, zewnętrzną formę pobożności, przejawiającą się niekiedy skrajnym pietyzmem i ascetyzmem względem „rzeczy tego świata”, tworząc zielonoświątkową rodzimą odrębność ustrojowo-liturgiczną i doktrynalną. Pierwszymi znanymi w literaturze przedmiotu polskimi zielonoświątkowcami, obok różnych niemieckojęzycznych i anglosaskich organizacji religijnych, niosących pomoc zniszczonemu krajowi po I wojnie światowej w centralnej Polsce, byli niektórzy członkowie społeczności chrześcijańskiej nurtu pietystycznego w łonie Kościoła luterańskiego na Śląsku Cieszyńskim, która pod nazwą Związek Stanowczych Chrześcijan w 1910 r. została zarejestrowana w Cieszynie, stając się pierwszym oficjalnie funkcjonującym wyznaniem o charakterze zielonoświątkowym na ziemiach polskich w Cesarstwie Austriackim. Drugi nurt doktryny zielonoświątkowej, niezależny od Związku Stanowczych Chrześcijan, rozwijał się na Kresach Wschodnich i w centralnej Polsce. Praktykę „chrztu w Duchu Świętym” przynieśli na te ziemie reemigranci, którzy po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. zaczęli wracać w rodzinne strony, szerząc doktryny zielonoświątkowe wśród ludności polskiej, białoruskiej, ukraińskiej i łemkowskiej na ogół już skupionej w rozmaitych grupach o charakterze ewangelicznym bądź baptystycznym, tworząc tym samym w ich ramach lokalne Zbory zielonoświątkowe. W 1929 r. w Starej Czołnicy (inni podają Czopnicy, dziś Czownicja) doszło do formalnego, instytucjonalnego zjednoczenia znacznej części tych samodzielnych Zborów z Polski centralnej i kresów wschodnich, tworzącego najliczniejszy w II Rzeczypospolitej Kościół zielonoświątkowy, tj. Związek Zborów Chrześcijan Wiary Ewangelicznej. Niezależnie od tych zrzeszonych i zalegalizowanych już w okresie międzywojennym zielonoświątkowców, w latach 1922-1947 na Łemkowszczyźnie rozwinął się trzeci nieformalnie działający rodzimy nurt zielonoświątkowy, określany w literaturze przedmiotu jako „pięćdziesiątnicy” lub „prostacy”, który na skutek przesiedleń ludności ukraińskiej i łemkowskiej podczas Akcji Wisła w 1947 roku od lat 50. zaczął rozwijać się na tzw. ziemiach odzyskanych, tworząc największą federację Zborów domowych w Polsce z jej centralnym ośrodkiem w Polkowicach Dolnych. Czwarty nurt o charakterze zielonoświątkowym z głównym ośrodkiem w Redutach, zbliżony do nurtu Chrześcijan Wiary Ewangelicznej czy pięćdziesiątników, choć nietożsamy z nim, ukształtował się na Podlasiu po I wojnie światowej wśród ludności wschodniosłowiańskiej, grupy etnicznie nieposiadającej wówczas świadomości narodowej, zamieszkującej tereny między Bugiem a Narwią. Por. T. Langer, Państwo a nierzymskokatolickie związki wyznaniowe w Polsce Ludowej, Poznań 1967; Sz. Włodarski, W. Tarowski, Kościoły chrześcijańskie, Warszawa 1968; S. Markiewicz, Protestantyzm, Warszawa 1982; S. Markiewicz, Współczesne chrześcijaństwo w Polsce, Warszawa 1967; A. Tokarczyk, Protestantyzm, Warszawa 1980; A. Tokarczyk, Trzydzieści wyznań, Warszawa 1987; Z. Pasek, Ruch zielonoświątkowy. Próba monografii, Kraków 1992; Z. Pasek, Związek Stanowczych Chrześcijan. Studia historii idei religijnych, Kraków 1993; J. Szczepankiewicz-Battek, Kościoły protestanckie i ich rola społeczno-kulturalna. Świat, Europa, Polska, Śląsk, Wrocław 2005.
[7] Pod pojęciem „ewangeliczno-zielonoświątkowy” rozumiemy nurt chrześcijaństwa odwołującego się do biblijnych prawd wiary powstały w Polsce pod koniec XX wieku w wyniku przenikania się wzajemnie idei baptystycznych, ewangelicznych i zielonoświątkowych. Nawiązywał do niektórych idei drugiej reformacji (tj. alternatywnej, bo równoległej do związanej z wystąpieniem Lutra, Zwingliego i Kalwina), jak i do przeżycia zielonoświątkowego, którego doświadczyli członkowie niektórych wspólnot o charakterze baptystycznym i ewangelicznym na początku XX wieku. Wspólnoty baptystyczne i ewangeliczne są pokrewnymi nurtami protestanckimi wywodzącymi się i nawiązującymi do alternatywnej reformacji, oba też zrzeszają ludzi odrodzonych i ochrzczonych w wieku dojrzałym w akcie wiary, ich odrębność jest uwarunkowana procesem historycznego rozwoju. Pojedyncze Zbory i denominacje nurtu baptystycznego i ewangelicznego rozwijały się na ziemiach polskich od XIX wieku, przybierając rozmaite formy organizacyjne zarówno zinstytucjonalizowane, jak i działające w ramach Zboru domowego lub tzw. gromadkarzy. Dzień 28 listopada 1858 roku uznaje się za początek baptyzmu na ziemiach polskich i ma związek z mieszkającym we wsi Adamów koło Pułtuska wiejskim nauczycielem, który pod wpływem lektury Biblii przeżył duchowy przełom i dzięki wsparciu misjonarzy baptystycznych z Prus Wschodnich został wraz z grupą innych wierzących ochrzczony. Zbory zaś o charakterze ewangelicznym rozwijały się na skutek oddziaływania sprowadzonych przez Katarzynę Wielką do Rosji (w tym i na ziemie polskie) menonitów (odłamu anabaptyzmu z XVI wieku), a następnie wywodzącego się od menonitów ruchu sztundystów i innych grup nawiązujących do biblijnych prawd wiary, jak i pod wpływem świadectwa wiary reemigrantów polskich i ukraińskich nawróconych na emigracji, a powracających do Polski w 1918 roku. Dynamiczny ich rozkwit organizacyjny rozpoczyna się z początkiem XX wieku i w okresie międzywojennym. W 1908 roku w Kowalu na Wołyniu został zorganizowany pierwszy polski Zbór Ewangelicznych Chrześcijan. Po odzyskaniu niepodległości polscy baptyści i ewangeliczni chrześcijanie w 1923 roku powołali Zjednoczenie Ewangelicznych Chrześcijan i Baptystów w Polsce, na skutek jednak nieporozumień znaczna cześć baptystów wystąpiła ze Związku, tworząc odrębny Związek Słowiańskich Baptystów w Polsce, natomiast pozostali ewangeliczni chrześcijanie i baptyści utworzyli w 1925 Związek Słowiańskich Zborów Ewangelicznych Chrześcijan i Baptystów w Polsce, który w 1927 roku został zalegalizowany. Następnym nurtem o charakterze ewangelicznym w Polsce byli Wolni Chrześcijanie, rozwój tego nurtu na ziemiach polskich zapoczątkował nawrócony w 1900 roku Józef Mrózek. Za pierwszy Zbór tego nurtu należy uznać wspólnotę w Trzanowicach pod Cieszynem, gdzie od 1909 roku odbywały się regularne nabożeństwa. Trzecim nurtem ewangelicznego protestantyzmu były wspólnoty należące do Kościoła Chrystusowego. Prekursorem tego nurtu na ziemiach polskich był nawrócony w 1912 roku Konstanty Jaroszewicz. Zbory tej denominacji uzyskały legalizację na przełomie 1926/27 roku. Obok wymienionych powyżej wspólnot o charakterze baptystycznym i ewangelicznym na ziemiach polskich rozwijał się ruchu zielonoświątkowy, który zrodził się w USA w ramach działalności grup uświęceniowych nawiązujących do idei Johna Wesleya. Ruch zielonoświątkowy na ziemiach polskich rozwijał się w trzech niezależnych kierunkach, na gruncie wspólnot o charakterze ewangelicznym, pietystycznym i baptystycznym. Pierwszy z nich rozwijał się w Polsce centralnej i na kresach, drugi na Śląsku Cieszyńskim, trzeci wśród baptystów na Łemkowszczyźnie. Członkowie wspólnot ewangelicznych, pietystycznych i baptystycznych, którzy doświadczyli przeżycia zielonoświątkowego, stawali się tym samym zielonoświątkowcami i tworzyli odrębne zbory. I tak, na skutek niezgodności stanowisk pomiędzy członkami pietystycznej Społeczności Chrześcijańskiej działającej w ramach Kościoła luterańskiego, na tle możliwości doświadczania przez niektórych z nich chrztu w Duchu Świętym, zostały one wykluczone z Kościoła luterańskiego i stworzyły niezależny związek wyznaniowy, który prawnie zalegalizowały władze austrowęgierskie 10 lipca 1910 pod nazwą Związek na rzecz Stanowczego Chrześcijaństwa. Pierwszym co do liczby członków i znaczenia nurtem zielonoświątkowym rozwijającym się na ziemiach polskich od początku XX wieku był ruch Zborów zielonoświątkowych rozsianych po całym kraju, których przywódcy duchowi w 1929 roku doprowadzili do zjednoczenia i utworzenia Związku (Kościoła) Chrześcijan Wiary Ewangelicznej. Tu warto zwrócić uwagę, że w nazwie zarówno Związku Stanowczych Chrześcijan, jak i Związku Chrześcijan Wiary Ewangelicznej, mających wybitnie zielonoświątkowy charakter, termin „zielonoświątkowy” się nie znalazł. Niemniej jednak już od początku XX wieku w nurcie polskich Kościołów i wspólnot nawiązujących do alternatywnej reformacji wyodrębnić można było na tle ideowym trzy podgrupy, tj. zbory baptystyczne, ewangeliczne i zielonoświątkowe. Ponadto pod względem organizacyjno-ustrojowym można było je podzielić na denominacje zinstytucjonalizowane lub nieformalne federacje zrzeszające więcej niż jeden Zbór w ramach struktur poziomych bądź samodzielne pojedyncze Zbory. Niezależnie od tych zinstytucjonalizowanych baptystycznych, ewangelicznych czy ewangeliczno-zielonoświątkowych, baptystyczno-zielonoświątkowych lub pietystyczno-zielonoświątkowych Zborów bądź denominacji posiadających osobowość prawną, na obszarze Polski w ramach Zboru domowego działały dość liczne nieformalne wspólnoty o charakterze ewangeliczno-zielonoświątkowym i skrajnie zielonoświątkowym. Wszystkie te powyżej wymienione wspólnoty, denominacje i pojedyncze Zbory do lat 80. ubiegłego stulecia, mimo ich odrębności organizacyjnej i historycznych procesów kształtowania się, cechowała znaczna wspólnota wyznawanych prawd wiary i etyki, jak i prostota liturgii oraz ustrój prezbiterialny lub episkopalno-prezbiterialny, odrzucały one wszelkie pozabiblijne tradycje kościelne. Dotyczyło to nie tylko samej liturgii, doktryny czy obrzędów lub świąt praktykowanych przez Kościół rzymskokatolicki, prawosławny i niektóre Kościoły pierwszej reformacji, ale też tytułów i posługi swoich duchownych określanych najczęściej biblijnymi terminami: biskup (z gr. doglądający), diakon (z gr. sługa), prezbiter (z gr. starszy, w znaczeniu dojrzały duchowo, nie zaś wiekiem) czy pastor (od pasterza); niekiedy stosowano takie określenia, jak zborowy, przełożony zboru, które to tytuły i urzędy miały przede wszystkim funkcyjny i służebny charakter, poza może nielicznymi wyjątkami, gdzie terminy te mogły oznaczać stopień w hierarchii obrębie grona duchownych; relacje zaś między przełożonymi a pozostałymi członkami Zboru cechował mniejszy dystans niż w katolicyzmie, prawosławiu czy Kościołach pierwszej reformacji, tj. ewangelickich.
Terminy: „ewangelicki” i „ewangeliczny” w warunkach polskich są swoistą grą słów, mającą wyodrębnić wspólnoty protestanckie, wywodzące się z pierwszej reformacji związanej z wystąpieniem Lutra, Zwingliego i Kalwina, od drugiej, tj. w swej istocie reformacji alternatywnej do tej pierwszej i związanej z nurtem szesnastowiecznych anabaptystów, spirytualistów czy Braci Morawskich i Polskich oraz z ruchem dziewiętnastowiecznych działaczy braci plymuckich czy tzw. campbellitów (od nazwiska Thomasa Campbella), a także do działalności takich osób jak Jan Prochanow (nazywany reformatorem Wschodu). Obecnie dość powszechnie na określenie Zborów o charakterze ewangelicznym używa się terminu anglojęzycznego „ewangelikalne”.
Po drugiej wojnie światowej pod naciskiem władz PRL większość ewangelicznych chrześcijan (zrzeszeni w Związku Ewangelicznych Chrześcijan, Kościele Chrystusowym czy Związku Wolnych Chrześcijan) i zielonoświątkowców (zrzeszeni w Związku Stanowczych Chrześcijan i Chrześcijanie Wiary Ewangelicznej) weszło w skład Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego. Fakt ten spowodował nie tylko wzajemne animozje ideowe i organizacyjne między tymi wszystkimi nurtami, ale i silne też wzajemne przenikanie się idei ewangelicznych i zielonoświątkowych. Bo też oba nurty, ewangeliczny i zielonoświątkowy, tworzące ZKE, który był swoistym zlepkiem idei, form pobożności i doświadczeń, siłą rzeczy czerpały od siebie rozmaite treści i nawzajem się wzbogacały. Tworzyły tym samym swoisty rodzimy nurt charakteryzujący się z jednej strony konstruktywną krytyką niektórych skrajnych poglądów ewangelicznych chrześcijan, jak i zielonoświątkowców, bądź też, z drugiej, przejmowaniem od siebie nawzajem pewnych elementów pobożności i praktyk liturgicznych. Ważnym elementem tego niekiedy naturalnego procesu przenikania się rozmaitych idei, obok wzajemnych bezpośrednich relacji między członkami ZKE, jakie zachodziły na różnych płaszczyznach życia społecznego i duchowego, był niewątpliwie wydawany i stanowiący organ tegoż Kościoła miesięcznik „Chrześcijanin”. Przy tym warto zasygnalizować, że wszystkie te nurty zrzeszone w ZKE nie były jednolite. Zielonoświątkowcy zrzeszeni w Związku Stanowczych Chrześcijan i Związku Chrześcijan Wiary Ewangelicznej mieli odmienne postawy i formy pobożności oraz praktyki liturgiczne na tle doświadczenia przeżycia zielonoświątkowego. Dotyczyło to również, w większym lub mniejszym stopniu, nurtu ewangelicznego, na który składały się trzy odrębne denominacje: Związek Wolnych Chrześcijan, Kościół Chrystusowy i Związek Ewangelicznych Chrześcijan. Zarazem nurty zielonoświątkowy i ewangeliczny rozwijały się w ramach ZKE jakby dwubiegunowo, na skutek wzajemnego oddziaływania na siebie, jak i przenikania do zborów ZKE idei związanych z tzw. drugą i trzecią falą nurtu zielonoświątkowego. Jeden z tych kierunków, niewątpliwie mniej liczebny, rozwijał się czerpiąc najbardziej uniwersalne wartości wspólnot zrzeszonych w ZKE, tworząc tym samym doktrynę, którą można by określić jako ewangeliczno-zielonoświątkową, zmodyfikowaną w swojej treści nie tylko o doświadczenia zielonoświątkowców reprezentujących, jak już zasygnalizowaliśmy, odmienne formy przeżycia zielonoświątkowego, ale i o niektóre wartości nurtu ewangelicznego reprezentowanego przez trzy wspomniane powyżej grupy denominacyjne. Drugi, niestety dominujący w większości Zborów ZKE, na sutek rozwoju charakterystycznych dla nurtu zielonoświątkowego form pobożności i liturgii zielonoświątkowej charakteryzującej się swobodą i spontanicznością wyrażania przeżyć duchowych, inspirowanych i podsycanych silnymi akcentami muzycznymi, jak i napływem i postępującej asymilacji w drugiej połowie lat 80. niektórych idei „pozytywnego wyznania” i „ewangelii sukcesu” rozwijał się nie tylko w Zborach Chrześcijan Wiary Ewangelicznej i Stanowczych Chrześcijan, ale przenikał też do niektórych Zborów Kościoła Chrystusowego i Wolnych Chrześcijan, nieco zaś w mniejszym stopniu lub prawie wcale do Zborów Ewangelicznych Chrześcijan. To ten drugi z tych powyżej zasygnalizowanych kierunków rozwijających się w ramach ZKE zaczął dominować i miał niewątpliwie decydujący wpływ, na zaszczepienie i na rozpowszechnienie się w wielu Polskich Zborach zielonoświątkowych i ewangelicznych nowych niebiblijnych idei związanych z doktryną „pozytywnego wyznania” i „ewangelią sukcesu” oraz nowych form liturgii mających cechy show, napływających w drugiej połowie lat 80. do polskich wspólnot z USA i Europy Zachodniej, tworząc tym samym w latach 90. wielopostaciowy nowy ruch religijny o charakterze neoewangelicznym i neozielonoświątkowym, niewiele mający wspólnego z pierwotnymi ideami zarówno nurtu ewangelicznego, jak i zielonoświątkowego, nie mówiąc już o chrześcijaństwie nowotestamentowym. Rozwój tego kierunku w ramach ZKE przy jednoczesnym wzroście pozycji zborów zielonoświątkowych w strukturach ZKE, które bardziej lub mniej krytycznie odnosiły się do doktryny „ewangelii sukcesu” i „pozytywnego wyznania”, ostatecznie doprowadził do konfliktu ideowego między zwolennikami nowych form pobożności i liturgii a nielicznym zachowawczym nurtem ewangeliczno-zielonoświątkowym i ewangelicznym.
Tym samym ZKE na skutek wewnątrzkościelnego podziału nasilającego się w drugiej połowie lat 80., dotyczącego nie tylko tych nowych form liturgicznych i doktrynalnych, ale i genezy powstania, przy sprzyjających warunkach politycznych, z inicjatywy wspólnot zielonoświątkowych uległ rozwiązaniu na XII Synodzie tego Kościoła w 1987 roku. Wchodzące w jego skład ugrupowania (Kościoły) usamodzielniły się tracąc niekiedy już pierwotną tożsamość, przy czym duża część jego członków weszła w skład nowo powstałego Kościoła Zielonoświątkowego w Rzeczypospolitej Polskiej (KZ) mającego już raczej charakter neozielonoświątkowy, z niektórymi elementami doktryny „pozytywnego wyznania” i „ewangelii sukcesu”, na co też zwracali uwagę niektórzy zielonoświątkowi pastorzy. Pozostali zaś członkowie, którzy nie związali się z KZ ani z żadnym z ugrupowań wyłonionych z rozpadu ZKE, korzystając z wolności wyznania, tworzyli nowe zinstytucjonalizowane wspólnoty na ogół również o charakterze neozielonoświątkowym z elementami doktryny „pozytywnego wyznania” i „ewangelii sukcesu”, jak i nieliczne nowe samodzielne domowe jednostki organizacyjne o charakterze ewangeliczno-zielonoświątkowym, lub też liczebnie zasilili istniejące już nonkonformistyczne zinstytucjonalizowane wspólnoty i nieformalnie działające Zbory domowe o charakterze skrajnie zielonoświątkowym. Należy tu też zasygnalizować, że obok rozwijających się w ramach ZKE wspólnot ewangelicznych i zielonoświątkowych działały dość liczne nonkonformistyczne wspólnoty, jak choćby Chrześcijańska Wspólnota Zielonoświątkowa (zalegalizowana w 1981 roku, a powstała na skutek wyodrębnienia się w 1970/71 roku sporej liczby wspólnot domowych z największej w Polsce nieformalnie działającej federacji Zborów domowych o charakterze skrajnie zielonoświątkowym, określanych pięćdziesiątnikami lub potocznie prostakami) czy Protestancka Wspólnota Zielonoświątkowa Regionu Bieszczadzkiego (obecnie występująca pod nazwą Ewangeliczna Wspólnota Zielonoświątkowa, będąca odłamem Stanowczych Chrześcijan przybyłych z Czechosłowacji do Polski pod koniec lat 60. i tworzących wspólnie ze wspólnotami ZKE jeszcze do końca lat 80. ubiegłego stulecia dość jednolity pod względem duchowym i ideowo-etycznym krąg, mający istotny wpływ na formowanie się idei nurtu ewangeliczno-zielonoświątkowego). Innymi słowy, w kontekście historycznego rozwoju, ten przenikający się wzajemnie w okresie międzywojennym, jak i po drugiej wojnie światowej wielopostaciowy rodzimy nurt Zborów ewangelicznych i zielonoświątkowych stał się matecznikiem dwóch niezależnych od siebie nurtów ideowych, tj. nowego ruch religijnego związanego z tzw. drugą i trzecią falą rozwoju nurtu zielonoświątkowego, jak i z ideami „pozytywnego wyznania” czy „ewangelii sukcesu” o charakterze już neozielonoświątkowym i neoewangelicznym, jak i nielicznego nonkonformistycznego nurtu ewangeliczno-zielonoświątkowego, nawiązującego do tych uniwersalnych treści wspólnot zielonoświątkowych i ewangelicznych zarzężonych w ZKE, niechętnego przy tym zarówno charakterystycznym dla tego pierwszego nowym formom liturgii estradowo-widowiskowej oraz ideom „pozytywnego wyznania” i „ewangelii sukcesu”, jak i skrajnym tendencjom w nurcie Zborów zielonoświątkowych.Por. T. Langer, Państwo a nierzymskokatolickie związki wyznaniowe w Polsce Ludowej, Poznań 1967; Sz. Włodarski, W. Tarowski, Kościoły chrześcijańskie, Warszawa 1968; S. Markiewicz, Protestantyzm, Warszawa 1982; S. Markiewicz, Współczesne chrześcijaństwo w Polsce, Warszawa 1967; A. Tokarczyk, Protestantyzm, Warszawa 1980; A. Tokarczyk, Trzydzieści wyznań, Warszawa 1987; Z. Pasek, Ruch zielonoświątkowy. Próba monografii, Kraków 1992; Z. Pasek, Związek Stanowczych Chrześcijan. Studia historii idei religijnych, Kraków 1993; J. Szczepankiewicz-Battek, Kościoły protestanckie i ich rola społeczno-kulturalna. Świat, Europa, Polska, Śląsk, Wrocław 2005.
[8] Pojęcie „Zbór”, którym w naszej tradycji określa się Kościoły i lokalne wspólnoty protestanckie, zostało upowszechnione przez jednego z czołowych publicystów Braci Polskich – Piotra z Goniądza; używał on konsekwentnie tego terminu na określenie zgromadzenia (zebrania) chrześcijan niekatolików. Stało się sztandarowym wyrazem słownictwa reformacyjnego w Polsce, wypierającym dotychczasowy termin „Kościół”, kojarzony w potocznym słownictwie z budynkiem, a nie z ludźmi tworzącymi wspólnotę braterską.
[9] Nurt Zborów domowych, nie należy łączyć ze współczesnym ruchem tzw. zborów domowych, których jedyną ideą jest po prostu spotykanie się w domach. Obok tzw. gromadkarzy, którzy rozwijali się na Mazurach w XIX i XX w. pod wpływem idei pietystycznych, przy tym w opozycji do urzędowego Kościoła pruskiego. Nurt zborów domowych był jednym z wielu odłamów chrześcijaństwa ewangelicznego i zielonoświątkowego rozwijającego się na ziemiach polskich, a nawiązujących do pierwotnych nowotestamentowych form liturgii chrześcijańskiej. Działalność religijna tych zborów podobnie jak u gromadkarzy polegała na gromadzeniu się w małych grupach w prywatnych mieszkaniach, wspólnym czytaniu Biblii, modlitwie, śpiewie i prowadzeniu rozważań doktrynalno-liturgicznych i moralnych. Wszystkie te wspólnoty domowe tak, jak i gromadkarze głosiły konieczność nawrócenia się, rozumianego jako odrodzenie w Duchu Świętym, które uzdalnia do wejścia we wspólnotę prawdziwie wierzących, czyli wybranych. Przy tym elitarność tych wspólnot tak, jak i ruchu gromadkarzy dawała powód do oskarżeń o separatyzm religijny zaś ich praktyki i wierzenia religijne połączone były niekiedy z nieuznawaniem skuteczności pomocy lekarskiej i nietroszczeniem się o wykształcenie dzieci i młodzieży, niemniej jednak zarówno gromadkarzy, jak i członków zborów domowych ceniono za sumienne spełnianie obowiązków i moralne życie, w przypadku gromadkarzy dodatkowo za pielęgnowanie ojczystej mowy; ich działalności sprzeciwiało się, w zależności od regionu, w przypadku zborów domowych w centralnej i wschodniej Polsce duchowieństwo katolickie i prawosławne zaś w przypadku gromadkarzy na Mazurach przede wszystkim ewangelickie, zwłaszcza w latach 80. XIX wieku. Istotnym rysem tych wspólnot była charyzmatyczna struktura organizacyjna i pobożności wyrażająca się abstynencji od palenia papierosów, picia alkoholu poza oczywiście piciem wina podczas Pamiątki Wieczerzy Pańskiej czy niechęć do udziału w rozmaitych formach rozrywki postrzeganych jako dzieło Szatana i źródło zła. Pobożność ta przybierała niekiedy bardzo skrajaną postać szczególnie wśród ruchu baptystyczno-zielonoświątkowego powstałego na Łemkowszczyźnie określanego w literaturze przedmiotu „pięćdziesiątnikami” potocznie nazywanych „prostakami”, których w odróżnieniu od pozostałych nurtów zielonoświątkowych, cechował na tym tle szczególny radykalizm religijny. Przejawiał się on w niechęci do otaczającej ich rzeczywistości kulturalnej i cywilizacyjno-technicznej a w konsekwencji do przestrzeganiu przez nich określonych zasad pobożności charakteryzującej się skrajnymi postawami „nie dotykaj, nie kosztuj, nie ruszaj” (Kol. 2:21). Toteż zakazywano wszelkich dostępnych świeckich rozrywek, nie tylko gry w karty, ale i innych gier: w piłkę czy planszowych, chodzenia do kina, teatru, na wesela i pogrzeby sąsiadów, a nawet członków rodziny będących innego wyznania czy religii, na basen lub w miejsca, gdzie obowiązuje strój kąpielowy, zabraniano gry na instrumentach muzycznych, czytania prasy, czasopism i książek, nawet o tematyce religijnej, posiadania odbiorników telewizji i radia, oglądania i słuchania ich oraz posiadania magnetofonu i słuchania muzyki świeckiej, nie pozwalano członkom zborów na stosowanie środków antykoncepcyjnych, noszenie zegarków, dodatkowo przez mężczyzn krawatów a przez dziewczęta i kobiety spodni, krótkich spódnic, biżuterii, w tym i obrączek ślubnych. Zabraniano kobietom robienia makijażu, podcinania włosów, kręcenia i farbowania ich. Praktyki te w rozumieniu wielu „pięćdziesiątników” były wyrazem pobożności i skromności wobec otaczającego ich świata, miały na celu podkreślać ich odłączenie się od świata wrogiego Bogu, naśladującego księcia ciemności.
Niezależnie zatem od rozmaitych zinstytucjonalizowanych baptystycznych, ewangelicznych, zielonoświątkowych pojedynczych zborów i denominacji posiadających osobowość prawną czy też zrzeszonych w Zjednoczonym Kościele Ewangelicznym w latach 1947-1987, na obszarze Polski w ramach Zboru domowego działały nieformalne wspólnoty chrześcijańskie. Zbory tego typu na ogół tworzyły samodzielne społeczności bądź też niekiedy działały w ramach federacji zrzeszającej więcej niż jeden Zbór domowy. W Polsce największą taką federacją Zborów domowych o charakterze zielonoświątkowym do końca lat 60. była wspólnota pięćdziesiątników, będąca kontynuacją powstałego w latach 30. na łemkowszczyźnie odłamu nurtu zielonoświątkowego rozwijającego się w ramach wspólnot o charakterze baptystycznym, potocznie nazywana w niektórych środowiskach „prostakami”. W 1971 r. wśród pięćdziesiątników zrzeszonych w federacji doszło do rozłamu na tle doktrynalnym, w wyniku którego wyłoniły się dwie niezależne od siebie wspólnoty. Jedna z nich, określana jako pięćdziesiątnicy po nowemu, dokonała rejestracji swojej działalności w 1981 roku pod nazwą Chrześcijańska Wspólnota Zielonoświątkowa (CHWZ). Druga, określająca się jako pięćdziesiątnicy po staremu, zachowała pierwotny radykalizm doktrynalny i liturgiczno-ustrojowy. Przy tym jak już to powyżej zostało zasygnalizowane, nie należy tych samodzielnych Zborów domowych o charakterze zielonoświątkowym, jak i tych działających w ramach federacji pięćdziesiątników, łączyć ze współczesnym ruchem tzw. zborów domowych, których jedyną ideą jest po prostu spotykanie się w domach.
Po drugiej wojnie światowej większość ewangelicznych chrześcijan zrzeszonych w okresie międzywojennym w rozmaite i niezależne od siebie związki wyznaniowe, takie jak Wolni Chrześcijanie, Kościół Chrystusowy czy Ewangeliczni Chrześcijanie, a także należący do nurtu zielonoświątkowego Chrześcijanie Wiary Ewangelicznej oraz Stanowczy Chrześcijanie, weszło w skład Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego (ZKE). Poza jego strukturami pozostały tylko nieliczne pojedyncze i niezależne od siebie Zbory o charakterze zielonoświątkowym, rozsiane po całym kraju. Wśród nich można wymienić kilka niezależnie działających od siebie Zborów: Zbór w Redutach na Podlasiu, którego duchowym przywódcą do końca lat 90. był Piotr Badura, oraz Zbory w Świebodzinie, Wrocławiu, Brzegu i Oławie, które nie weszły w skład ZKE bądź też wystąpiły z niego w 1956 roku, jak i Zbory wspomnianych już powyżej pięćdziesiątników, tworzących od 1947 roku federację Zborów domowych z głównym ośrodkiem w Polkowicach Dolnych na Dolnym Śląsku, której przywódcą duchowym do końca lat 90. był Mikołaj Kulhawiec, jeden najbardziej otwartych i charyzmatycznych biskupów tej federacji. Ogólnie rzecz ujmując, nurt Zborów domowych, zarówno ten tworzący federację pięćdziesiątników, jak i te działające jako pojedyncze Zbory niewchodzące w jej skład, nie akceptował zmian ideowo-organizacyjnych i liturgicznych, jakie siłą rzeczy następowały na skutek instytucjonalizacji, tj. rejestracji i zrzeszania się niekiedy pod naciskiem ówczesnych władz PRL w 1947 i 1953 roku w ramach ZKE, kosztem wartości charyzmatycznych dotychczas pielęgnowanych w wielu zborach (szczególnie tych o charakterze zielonoświątkowym i wywodzących się z nurtu Chrześcijan Wiary Ewangelicznej, pięćdziesiątników czy zielonoświątkowców z Redut). Tym samym Zbory domowe federacji i te działające poza nią zachowały specyficzną odmienność organizacyjną i doktrynalno-liturgiczną, która w wielu aspektach znacznie odbiegała od przyjętych i rozwijających się form organizacyjnych i przebiegu nabożeństwa ewangelicznych chrześcijan i zielonoświątkowców zrzeszonych w latach w ZKE. Organizacja i forma liturgii nawiązywały do nowotestamentowych praktyk pierwotnego Kościoła, uzasadnione były nauczaniem apostoła Pawła w odniesieniu do porządku nabożeństwa w gminie korynckiej (1Kor.14:26,37-39), na który w interpretacji przywódców duchowych tych wspólnot domowych składały się: dominująca rola czytanego i wykładanego Słowa Bożego przez uzdolnionych (powołanych) do tego braci oraz widoczna i odczuwalna podczas nabożeństwa dla zebranych manifestacja Ducha Świętego, ujawniająca się przede wszystkim w głoszonym przez nich Słowie Bożym i przejawiającej się w natchnieniu lub, jak to określano w tych środowiskach, pod „pomazaniem” czy „mocą Ducha”. Na skutek takiego przekazu biblijnych treści budujących wiarę zebranych dochodziło do korzystania z darów duchowych i ich manifestacji, najczęściej wyrażanych werbalnie poprzez poselstwa pod natchnieniem Ducha, czyli proroctw – wypowiadanych w duchu bądź też poprzez widzenia, wizje, mające charakter obrazu przed oczyma widzącego, w formie swoistej metafory czy symbolu wskazującego na coś istotnego dla zebranych, czy w momencie modlitwy zboru, podczas której modlący się korzystali z daru mówienia innymi językami (1Kor. 14:12-17,26-40). Modlitwa ta w trakcie przebiegu nabożeństw domowych pięćdziesiątników czy też w pojedynczych zborach domowych o charakterze zielonoświątkowym nawiązujących do nurtu Chrześcijan Wiary Ewangelicznej bądź będących poza strukturami federacji pięćdziesiątników odbywała się jakby w dwóch przestrzeniach: poziomej i pionowej. Pozioma zachodziła wtedy, kiedy dwaj lub trzej uczestnicy nabożeństwa nawiązywali między sobą spontanicznie duchowy kontakt w dialogu za pośrednictwem daru mówienia innymi językami. Pionowa zaś miała charakter osobistego zwracania się w modlitwie do Boga innymi językami i w odróżnieniu od poziomej określana była w niektórych środowiskach jako znamię, pieczęć chrztu w Duchu Świętym. Tym samym modlitwa innymi językami w pionie według niektórych przywódców Zborów domowych nie jest tożsama z darem mówienia innymi językami używanym w poziomie, który jest ściśle związany z darem tłumaczenia języków i proroctwem. Pogląd ten oparty jest na wypowiedzi apostoła Pawła, który z jednej strony stwierdza: „Bo też w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni (…) wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem” (1Kor. 12:13), z drugiej zaś strony mówi w kontekście darów duchowych: „Czy wszyscy mają dar uzdrawiania? Czy wszyscy mówią językami? Czy wszyscy je wykładają?” (1Kor. 12:30). Tym samym liturgia wspólnot domowych, w odróżnieniu od tych kościelnych form liturgii i nauczania mających charakter sformalizowany i mało spontaniczny, wyuczony, zrytualizowany i w dużym stopniu podawczy, a czasem wręcz wyreżyserowany, miała charakter aktywizujący poszczególnych członków Zboru do osobistego zaangażowania się w określonych ramach przebiegu nabożeństwa. Uczestniczący w nabożeństwie wierni wspólnot domowych podawali pieśni, brali czynny udział w ich odśpiewaniu i wspólnotowej modlitwie. Na nabożeństwach wspólnot domowych, w odróżnieniu od form zinstytucjonalizowanego i zhierarchizowanego już chrześcijaństwa ewangeliczno–zielonoświątkowego, Słowem Bożym czytanym z Biblii, w myśl zasady powszechnego kapłaństwa, mógł podzielić się każdy mężczyzna przejawiający dojrzałość duchową i zdolność wyrażania biblijnych prawd wiary. Wszystkie zaś te czynności liturgiczne miały charakter wzajemnej braterskiej usługi duchowej. Centralnym zatem punktem takiego nabożeństwa, obok wspólnej pieśni i modlitwy, było przede wszystkim to wspomniane powyżej pomazanie, charyzmatyczne głoszenie i wykładanie Słowa Bożego mające wzmocnić wiarę słuchaczy, zapoznać ich z prawdami wynikającymi z Pisma Świętego niezbędnymi w życiu codziennym i zborowym. Niektóre z tych usług wywoływały u słuchaczy silną reakcję emocjonalną wyrażającą się w doświadczeniu wewnętrznego zbudowania, swego rodzaju katharsis umacniającego wiarę osoby doświadczającej w swoim wnętrzu treści głoszonego Słowa Bożego i przejawiającego się niekiedy w spontanicznych ruchach ciała i towarzyszącym im zawołaniom w rodzaju „duch mówi: Amen!” bądź „Amen!”, czy „Jezus jest Panem!”. Zachowania te były i są reakcją zwerbalizowania się uczucia tych osób w ich wewnętrznym duchowym doświadczeniu egzystencjalno-transcendentnym, będącym doświadczeniem bliskości Boga, tj. mocy Ducha Świętego przejawiającej się w zwiastowanym Słowie Bożym we wspólnocie braterskiej (Mat. 18:20). Przy tym nie zawsze te zawołania mają wyłącznie taki charakter. To najczęściej przede wszystkim świadome wyrażenie aprobaty wobec treści modlitw współbraci lub zwiastowanego Słowa Bożego (1Kor. 14:16). Uczestnicy nabożeństwa doznający zbudowania i działania Ducha słuchali zwiastowanego Słowa nie tylko refleksyjnie, ale wewnętrznie, jakby intuicyjnie, w transcendentnym wymiarze, poza granicą wiedzy zmysłowej, przez duchowo odczuwaną obecność Boga w zgromadzeniu, w którym Chrystus stawał się bliski, w myśl słów: „Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje (tj. Chrystusa), tam jestem pośród nich” (Mat. 18:20). Na skutek tego duchowego oddziaływania i tak zwiastowanego i słuchanego Słowa Bożego w tym momencie lub podczas wspólnej modlitwy Zboru najczęściej dochodziło do „mówienia innymi językami” na płaszczyźnie poziomej. Podczas takiego poziomego wzajemnego na siebie duchowego oddziaływania i dialogu będących pod wzajemnym działaniem daru „mówienia innymi językami” członków wspólnoty następowało na ogół prorokowanie lub tłumaczenie tych języków. Występuje tu zatem nawiązanie do idei pierwotnego charakteru liturgii, tj. przebiegu nabożeństwa rozwijającego się w ramach zebrań domowych pierwotnego Kościoła opisanego w Nowym Testamencie (Dz.Ap. 13:1-3; 1Kor. 14:26-40). Niewątpliwie wielką zasługą tych pojedynczych Zborów domowych, jak i tych zrzeszonych w federacji pięćdziesiątników było bezpośrednie nawiązywanie do pierwotnej chrześcijańskiej formy nabożeństwa, nowotestamentowej liturgii, a także jej rozwój w ruchu zielonoświątkowym na ziemiach polskich. Por. R. Ulonska, Dary Ducha Świętego. Teoria i praktyka, Kraków 1987; G. D. Kinnaman, Pytania, które zadajesz, Kraków 1992.; John L. Sherrill, Oni mówią innymi językami…; Pierwszy list otwarty Jana Kajfosza do brata P.S. w Cieszynie z 1910 roku; Drugi list otwarty Jana Kajfosza z Trzyńca do nauczyciela R.K. w Suchej z 1910 roku [w:] P. Bubik, A. Michnik, J. Śliż, Cz. Wigłasz, 100-lecie Związku Stanowczych Chrześcijan, Cieszyn 2010; I. Borowik, Charyzma a codzienność. Studium wpływu religii na życie codzienne, Kraków 1990; materiał został dodatkowo uzupełniony w oparciu o źródła własne zaczerpnięte z wywiadu, jaki przeprowadził autor prezentacji z niektórymi członkami Zboru Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego i Zboru domowego w Żernikach, jak i Zborów domowych pięćdziesiątników po staremu i po nowemu oraz wspólnot domowych nie wchodzących w skład federacji.
[10] Zjednoczony Kościół Ewangeliczny (ZKE) kształtował się w latach 1947-1953 pod niekiedy brutalnym naciskiem władz PRL. Od 1953 roku tworzył federację pięciu ugrupowań, swego rodzaju unię społeczności wolnokościelnych: dwóch o charakterze zielonoświątkowym, tj. Chrześcijan Wiary Ewangelicznej i Stanowczych Chrześcijan, oraz trzech ewangelicznych: Wolnych Chrześcijan, Ewangelicznych Chrześcijan i Kościoła Chrystusowego. Wszystkie te ugrupowania miały też swoje ideowo-ustrojowe odpowiedniki w wielu krajach Europy Zachodniej i USA. Bardziej lub mniej nawiązywały do idei anabaptystów, spirytualistów, menonitów, Braci morawskich (tzw. drugiej bądź alternatywnej reformacji XVI wieku, opozycyjnej wobec pierwszej reformacji związanej głównie z wystąpieniem Lutra, Zwingliego i Kalwina), jak i do dziewiętnastowiecznych działaczy braci plymuckich czy tzw. campbellitów (od nazwiska Thomasa Campbella), a także do działalności takich osób jak Jan Prochanow (nazywany reformatorem Wschodu) czy prekursor idei chrztu w Duchu Świętym Charles Fox Parham. W wyniku zmian politycznych w Polsce i coraz większego wewnątrzkościelnego podziału w drugiej połowie lat 80. między zielonoświątkowymi i ewangeliczno-chrześcijańskimi ugrupowaniami wchodzącymi w skład tej wspólnoty, dotyczącego nowych form liturgiczno-doktrynalnych napływających z USA i Europy Zachodniej, ZKE w 1987 r. uległ rozwiązaniu na XII Synodzie tegoż Kościoła. Wchodzące w jego skład ugrupowania usamodzielniły się, przy czym duża część członków weszła w skład nowo powstałego Kościoła Zielonoświątkowego w Rzeczypospolitej Polskiej (KZ). Pozostali zaś członkowie, którzy nie związali się z żadnym z ugrupowań wyłonionych z rozpadu ZKE, tworzyli nonkonformistyczne, samodzielne, zinstytucjonalizowane (posiadające osobowość prawną) bądź domowe jednostki organizacyjne lub też liczebnie zasilili już istniejące nieformalnie działające Zbory domowe na całym obszarze Polski. Por. Kalendarz Jubileuszowy z 1963 roku, Zjednoczony Kościół Ewangeliczny, s. 41-99; Z. Pasek, Ruch Zielonoświątkowy, Kraków 1992, ss. 175-176, 188.
[11] Zwolennicy idei pozytywnego wyznaniaewangelii sukcesu budują swoją wiarę za pomocą pozytywnych myśli, pozytywnego wyznania przez wypowiadane przez nich słowo, niekiedy na zasadzie mantry. Przy tym przyjmują, że kerygmat jako słowo zwiastowania ma taką samą moc, jak słowo wypowiedziane przez Boga w akcie stworzenia. Toteż teoria ta opiera się w gruncie rzeczy na nauczaniu, że człowiek jest bogiem bądź też istotą Bożego gatunku i jako bóg może czynić to, co czyni Bóg, zatem za pomocą słów powoływać do bytu rzeczy, które nie istnieją. W idei pozytywnego wyznania i ewangelii sukcesu cierpienia Jezusa gwarantują boskie uzdrowienie i materialną pomyślność każdemu, kto z wiarą je wyznaje. Brak tej pomyślności i zdrowia w życiu ludzi wierzących jest postrzegany jako brak błogosławieństwa Bożego, zaś choroba jest przejawem presji demonicznych bądź opętania. Tym samym zwolennicy tych idei kładą duży nacisk na pomyślność materialną, uzdrowienie ciała i manifestację mocy i przychylności Bożej podczas nabożeństw o charakterze estradowo-widowiskowym, mających na celu uwielbienie Boga poprzez pozytywne wyznawanie wyrażające się w spektakularnych uzdrowieniach, wiązaniu demonów czy tzw. spoczynku w duchu, przejawiającym się w padaniu pod mocą. Swoje apogeum idee te znalazły w ruchu znanym jako Word-Faith Movement – Słowo-Wiara (także znany jako „Faith Movement – Ruch Wiary”, „Faith Formula – Formuła Wiary”, Word of Faith – Słowo Wiary” (WOF), Hyperfaith – Superwiara”, „Positive Confession – Pozytywne Wyznawanie” i „Prosperity – Pomyślność”), który jest odłamem Kościołów odwołujących się do idei charyzmatycznych i zielonoświątkowych. Zawiera w sobie elementy mistycyzmu, gnozy i dualizmu świata. Przywódcy Word-Faith obiecują zwolennikom pomyślność finansową i doskonałe zdrowie. Ruch ten posiada dwie frakcje: myślicieli pozytywnych (Peale/Schuller) z korzeniami w Nowej Myśli (New Thought), oraz Pozytywne Wyznawanie (Hagin/Copeland) z grupami Word-Faith, które czerpią z nauk E.W. Kenyona, Williama Branhama i Manifestu Synów Bożych/Ruchu Późny Deszcz (Manifest Sons of God/Latter Rain Movement).
[12] Liturgia estradowo-widowiskowa została zaszczepiona w drugiej połowie latach 80. do Zborów ewangelicznych i zielonoświątkowych Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego w Polsce pod hasłem swobody dla działania Ducha na tle napływających z USA i Europy Zachodniej nowych idei związanych z doktryną pozytywnego wyznania, ewangelii sukcesu, niebiblijnej demonologii i praktyk typu Toronto Blessing, padania pod mocą oraz form liturgicznych z nimi związanych. Na skutek stopniowego negowania przez wielu pastorów istniejących już zasad liturgii w wielu Zborach Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego, mniej bądź bardziej nawiązujących do chrześcijaństwa nowotestamentowego (zob. M. Czajko, A. Bajeński, T. Gaweł, M. Kwiecień, M. Suski, O porządku naszych nabożeństw, oprac. S. Lotta, „Chrześcijanin” nr 12, Warszawa 1982, s. 11-16; A. Matiaszuk, Liturgia – służba Boża, ss. 8-10,18), dawało się coraz więcej pola dla pomysłowości lokalnych przywódców czerpiących wzory nie tyle z zasad nowotestamentowego nauczania czy nawet wypracowanych form liturgicznych określonego Zboru, ile właśnie z tych idei napływających z Europy Zachodniej i USA. Tym samym rodziły się wielorakie formy często mające cechy show o charakterze religijnym, wypierające dotychczasowe zasady przebiegu nabożeństwa, niekiedy kosztem rzeczowego nauczania Słowa Bożego, indywidualnej i głębokiej modlitwy społecznej, nie mówiąc już o zupełnym wyparciu z liturgii pieśni, mających wpływ, zgodnie z nauczaniem apostolskim (Kol. 3:16; Efez. 5:19-21), nie tylko na emocje natury religijnej, ale i na refleksję doktrynalno-etyczną zaangażowanych w śpiewie uczestników nabożeństwa – na rzecz wspólnotowego uwielbienia inspirowanego i kierowanego przez tzw. grupę uwielbieniową, intonującą pieśni, najczęściej w postaci krótkich utworów o charakterze powtarzającego się refrenu, mających na celu przede wszystkim wprowadzić uczestników nabożeństwa w określony stan emocjonalny. Innymi słowy estradowo-widowiskowa forma nabożeństwa skoncentrowana jest wokół sceny, na której centralne miejsce zajmuje zespół muzyczny, czasem też grupa dziewcząt występująca na scenie z flagami (coś w rodzaju „czirliderek Chrystusa”), jak i rozmaite praktyki modlitewne o charakterze wstawienniczym mające na celu uzdrowienie ciała, czasem połączone z pomazaniem olejem przez starszych zboru lub z wiązaniem demonów czy błogosławieniem ludzi, narodów i określonych miast. Niektóre formy mają charakter przedstawień scenicznych, jak np. demonstracyjne deptanie mocy szatana (węży) czy przybijanie grzechów zapisanych na karteczkach do krzyża itp. praktyki nawiązujące tematycznie do treści biblijnych, jednak niewiele mające wspólnego z ich istotą. Por. np. J. Kajfosz, Przed nami cel, Kraków 1997, s. 125.
[13] Chrześcijanie Wiary Ewangelicznej obok Stanowczych Chrześcijan i nurtu Zborów domowych (pięćdziesiątników) należeli do jednego z największych ugrupowań o charakterze zielonoświątkowym w Polsce. Do 1929 r. większość zborów zielonoświątkowych rozsianych po całej Polsce nie tworzyło organizacyjnie jednego Związku. Działały one osobno, tworząc swoistą wolną federację autonomicznych, niezależnych wspólnot domowych o charakterze zielonoświątkowym. Dopiero w maju 1929 r. został zwołany do Starej Czołnicy (inni podają Czopnicy, dziś Czownicja) koło Łucka ogólnopolski zjazd przedstawicieli znacznej części Zborów praktykujących i będących zwolennikami przeżycia zielonoświątkowego. Powołano na nim do życia Związek, który przyjął nazwę Kościół Chrześcijan Wiary Ewangelicznej. Zbory Chrześcijan Wiary Ewangelicznej znajdowały się zarówno w centralnej, jak i wschodniej Polsce, zatem na Lubelszczyźnie, Mazowszu, w okręgu Łódzkim, na Wileńszczyźnie, Polesiu i na Wołyniu. Pionierami ruchu byli reemigranci z Ameryki głoszący świadectwo wiary, w miejscu swego zamieszkania i nie tylko, wśród ludności polskiej, ukraińskiej i białoruskiej. Do czołowych przywódców tego nurtu zielonoświątkowego tworzącego Kościół (Związek) Chrześcijan Wiary Ewangelicznej należeli między innymi G. Kraskowski, A. Niedźwiecki, D. Komsa, P. Ilczuk, T. Nahorny, J. Czerski, G. Schmidt, A. Bergholc. Siedzibą władz nowopowstałego Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej skupiającego zwolenników przeżycia zielonoświątkowego zarówno wśród baptystów, jak i chrześcijan ewangelicznych została Łódź. Kościół wydawał swój organ prasowy: „Przystęp” pod redakcją Artura Bergholca i po ukraińsku „Ewangelskij Hołos” pod redakcją G. Fedyszyna. W Gdańsku natomiast pod redakcją G. Schmidta wychodziło pismo przeznaczone dla czytelników rosyjskich, pod nazwą „Pridet Prim iritel”, wydawane przez Misję Wschodnio-Europejską. Misja ta utrzymywała także w Gdańsku Instytut Biblijny, w którym kształcili się studenci z Bułgarii, Rumunii, Węgier, Jugosławii, Estonii, Niemiec i Polski. Kierownikiem Instytutu był G. Schmidt; nauczali w nim między innymi tacy wykładowcy jak N. N. Nicolov (Bułgaria) i Donald Gee. Współpraca z tym Instytutem dała ideowe i intelektualne zaplecze, co pozwoliło wyeliminować z pobożności i praktyki Zborów zielonoświątkowych tworzących Kościół Chrześcijan Wiary Ewangelicznej wiele nadużyć duchowo-ideowych i form pobożności mających charakter skrajnie pietystyczny, typowych dla każdego ruchu odwołującego się do charyzmatycznych i moralnych idei nowotestamentowych. Istotnym czynnikiem tego wpływu było oczyszczenie nauczania Kościoła zwłaszcza tam, gdzie występowały skrajności dotyczące u niektórych osób postaw moralnych i emocjonalnych w doświadczaniu przez nich działania Ducha Świętego; zwrócono uwagę na stronę formalną nabożeństw, eliminując z nich zbyt daleko idące zachowania i przejawy, nie tyle manifestacji darów Ducha, co przeżyć o charakterze ekstatycznym, wymykającym się spod kontroli duchowej podczas nabożeństw. Dzięki tym organizacyjno-ideowym zabiegom Kościół zyskał na prestiżu, który według jego czołowych przywódców został nadszarpnięty w pierwszym okresie istnienia przez skrajną działalność niektórych nieodpowiedzialnych członków odwołujących się do swoich doświadczeń duchowych i przekonań moralnych. Tym samym Zbory zrzeszone w KChWE zbliżyły się do form liturgicznych wspólnot chrześcijan ewangelicznych i baptystycznych, eliminując z przebiegu swoich nabożeństw niektóre praktyki obecne w wielu wspólnotach domowych o charakterze skrajnie zielonoświątkowym. Na pewno też podczas tego procesu kształtowania się poprawnych form liturgicznych i organizacyjnych pod wpływem Instytutu, w wielu Zborach nie uniknięto przysłowiowego wylania dziecka z kąpielą, tj. zdławienia, zaniechania niektórych doświadczeń duchowych mających niewątpliwie charakter nowotestamentowy, które po prostu nie mieściły się w optyce teologicznej absolwentów Instytutu. W okresie okupacji niemieckiej Kościół został zdelegalizowany. Samodzielnie przetrwały jedynie nieliczne Zbory na Zachodniej Białorusi. Natomiast niektóre Zbory Zachodniej Ukrainy przyłączyły się do wspólnoty metodystów bądź do Zborów baptystów tolerowanych przez władze. Po zakończeniu II wojny światowej KChWE posiadający swoje Zbory na Litwie, Ukrainie i na Białorusi, na skutek przesunięcia granic 25 sierpnia 1945 roku siłą rzeczy przyłączył się do Związku Ewangelicznych Chrześcijan-Baptystów w Związku Radzieckim. Niezależnie od tego, po wyzwoleniu pracę duszpastersko-ewangelizacyjną wznowili powracający do Polski ze Związku Radzieckiego dojrzali duchowo Bracia. W 1945 r. zwołano pierwszą powojenną konferencję w Bytomiu, następnie w tym samym roku w Łodzi, gdzie został opracowany statut i wybrany zarząd Kościoła. Dnia 4 czerwca 1953 roku po wielu negocjacjach wewnątrzkościelnych, jak i niekiedy brutalnych naciskach ze strony władz PRL, Kościół Chrześcijan Wiary Ewangelicznej, obok czterech innych ugrupowań ewangelicznych, w tym jednego o charakterze zielonoświątkowym (Stanowczych Chrześcijan), ostatecznie wszedł w skład Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego w PRL. Wejście i pozostanie w ZKE Zborów Chrześcijan Wiary Ewangelicznej znacznie ograniczyło swobodę ich działalności. Starsi wspólnot zielonoświątkowych byli dyskryminowani i ośmieszani. Widoczne były ze strony władz Kościoła wysiłki prowadzące do usunięcia z liturgii Zborów zielonoświątkowych głośnych wspólnotowych modlitw i przejawów w niej mówienia innymi językami, poselstw przekazywanych w natchnieniu ducha, mających charakter werbalny (proroctw), jak i widzeń, tj. duchowych obrazów dotyczących życia zboru lub pojedynczych osób. Nauczano przy tym, że mówienie innymi językami to wynik wprowadzania wiernych w stan ekstazy, a nie dar Ducha Świętego. To zaś prowadziło do konfliktów nie tylko na forum ZKE, ale i wewnątrz Zborów zielonoświątkowych. Tym samym już po trzech latach pobytu Chrześcijan Wiary Ewangelicznej w strukturach ZKE podjęto próby usamodzielnienia się zielonoświątkowców, tym bardziej, że sytuacja polityczna w kraju zdawała się sprzyjać takim działaniom. We Wrocławiu jesienią 1956 roku odbyła się ogólnokrajowa konferencja w tej sprawie, na skutek jej postanowień doszło do podziału w całym kraju na zwolenników pozostania w strukturach ZKE i zwolenników wystąpienia z nich. Toteż w wielu zborach dochodziło na tym tle do podziałów i występowania części członków lub w niektórych przypadkach całych Zborów ze struktur ZKE. Por. Kalendarz Jubileuszowy z 1963 roku, Zjednoczony Kościół Ewangeliczny; Z. Pasek, Ruch Zielonoświątkowy, Kraków 1992.; H. Birus, Historia Zboru „Na Miłej” we Wrocławiu, Sobótka 2010, s. 4-9; materiał został dodatkowo uzupełniony w oparciu o źródła własne zaczerpnięte z wywiadu, jaki przeprowadził autor niniejszej prezentacji z niektórymi członkami Zboru Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego we Wrocławiu, Inowrocławiu, Cieszynie i Zboru domowego w Żernikach spotykającego się u Braterstwa Rolników, jak i innych Zborów domowych na Dolnym Śląsku.
[14] Stanowczy Chrześcijanie powstali wskutek wskrzeszenia idei pietystycznych na Śląsku Cieszyńskim na przełomie XIX i XX wieku w ramach Kościoła luterańskiego, jak i rozwoju idei zielonoświątkowych wśród niemieckich luteran (Wrocław, Brzeg, Oława, Cieszyn). Za kolebkę tego nurtu zielonoświątkowego można uznać powstanie pietystycznej Społeczność Chrześcijańskiej w mieszkaniu A. Hławiczki w 1906 roku, kiedy to wybrano Zarząd tej wspólnoty. Do jej czołowych działaczy należeli F. Tyrlik, A. Buzek, A. Cymorek, J. Boruta i Jan Kajfosz, późniejszy współtwórca Związku Stanowczych Chrześcijan. Podczas regularnie odbywających się spotkań tej społeczności czytano wspólnie i rozważano treść Pisma Świętego, modlono się, śpiewano pieśni. Społeczność prowadziła też pracę ewangelizacyjną wśród członków Kościoła luterańskiego, walcząc z patologią społeczną; używano przy tym typowych terminów dla nurtu pietystycznego i wspólnot ewangelicznych, takich jak konieczność nowo narodzenia i życia zgodnego z zasadami Pisma Świętego. Część uczestników tych spotkań zaczęła się też interesować ideami zielonoświątkowymi, które dotarły na Śląsk Cieszyński z początkiem XX wieku ze Stanów Zjednoczonych (pośrednio: z Norwegii i Niemiec). Przy tym niektóre osoby będące członkami społeczności zaczęły doświadczać przeżyć zielonoświątkowych, o których czytamy na kartach Nowego Testamentu. W wyniku niezgodności stanowisk, osoby, które przyjęły naukę o możliwości chrztu w Duchu Świętym zostały wykluczone ze Społeczności Chrześcijańskiej przez ewangelickich pastorów sprawujących nad nią nadzór z ramienia Kościoła. To zaś stało się przyczyną powstania niezależnej wspólnoty wyznaniowej, którą prawnie zalegalizowały władze austrowęgierskie 10 lipca 1910 pod nazwą Związek na rzecz Stanowczego Chrześcijaństwa. Przyjmując taką nazwę, wykluczeni chcieli podkreślić nie tyle samo doświadczenie zielonoświątkowe, ile swoją stanowczość w odniesieniu do głoszenia pełnej ewangelii, tj. konieczności nawrócenia się i uświęcenia poprzez lekturę Biblii, modlitwę i trwanie we wspólnocie braterskiej. Toteż w wyniku tego wyłączenia sporej grupy działaczy neopietystycznych z Kościoła Ewangelickiego-Augsburskiego na Śląsku Cieszyńskim rozpoczęło się religijne przebudzenie o charakterze zielonoświątkowym wśród ludności polskiej. Pionierami tej nowej wspólnoty o charakterze pietystyczno-zielonoświątkowym byli J. Kajfosz i K. Kaleta. Po roku 1920 część stanowczych chrześcijan znalazła się w Czechosłowacji, ci zaś, którzy pozostali na ziemiach polskich w okresie międzywojennym, rozwijali swoją działalność jako Stanowczy Chrześcijanie na polskiej części Śląska Cieszyńskiego, zaś po drugiej wojnie światowej stali się w latach 1947-1987 wraz z innymi wspólnotami o charakterze ewangelicznym i zielonoświątkowym częścią Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego w PRL. Po rozwiązaniu się Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego w 1987 roku Stanowczy Chrześcijanie wraz z Chrześcijanami Wiary Ewangelicznej utworzyli w 1988 roku Kościół Zielonoświątkowy w RP. Natomiast członkowie Związku Stanowczych Chrześcijan znajdujący się od 1920 roku w Czechosłowacji, ze względu na ograniczenia wolności religijnej w okresie komunistycznych rządów w tym kraju na przełomie 1961 i 1962 roku, podjęli działania w celu uzyskania zgody od władz Czechosłowackiej Republiki Ludowej na przesiedlenie się do Polski. Rząd czeski odnosił się niechętnie do tej inicjatywy. Ostatecznie jednak w latach 1968-1972 spora grupa Stanowczych Chrześcijan z Zaolzia (w Czechosłowacji) przesiedliła się do południowo-wschodniej Polski i zamieszkała w trzech opuszczonych tam wioskach: Woli Piotrowej, Puławach i Wisłoczku. W każdej z tych miejscowości powstał odrębny Zbór, jednak jako wspólnota wyznaniowa ostatecznie Zbory te zostały zarejestrowane przez ówczesne władze w styczniu 1981 roku jako Protestancka Wspólnota Regionu Bieszczadzkiego – Kościół Zielonoświątkowy. W 1988 roku Kościół przyjął obecną nazwę – Ewangeliczna Wspólnota Zielonoświątkowa (EWZ). Wspólnota ta odegrała istotną rolę w umacnianiu ewangeliczno-zielonoświątkowej postawy moralnej i ideowej wielu młodych chrześcijan z całej Polski poprzez organizowanie w latach 80. corocznych zjazdów 22 lipca, cieszących się dużą popularnością w wielu środowiskach chrześcijańskich o charakterze zielonoświątkowym. Podczas zjazdów nauczali tacy przedstawiciele nurtu Stanowczych Chrześcijan jak Jan Guńka, Józef Kajfosz i liczni goście z zagranicy będący w opozycji do idei ruchu wiary, pozytywnego wyznania czy ewangelii sukcesu oraz nowych form liturgii o charakterze estradowo-widowiskowym. Tym samym społeczność ta walnie przyczyniła się do umocnienia i powstania w wielu miejscach kraju samodzielnych Zborów domowych o charakterze ewangeliczno-zielonoświątkowym. Por. P. Bubik, A. Michnik, J. Śliż, Cz. Wigłasz, 100-lecie Związku Stanowczych Chrześcijan, Cieszyn 2010.; Z. Pasek, Związek Stanowczych Chrześcijan. Studium historii idei religii, Kraków 1993.
[15] Teologia biblijna, jak sama nazwa wskazuje, jest nauką o Bogu formułowaną przede wszystkim w oparciu o bezpośrednią analizę i egzegezę tekstów biblijnych. Dzieli się ją na systematyczną, historyczną i biblijną. Teologia systematyczna porządkuje zawarte w Biblii treści i główne jej pojęcia, takie jak Bóg, człowiek, stworzenie, grzech, zbawienie, świat, itp., co pozwala na wyjaśnienie i zdefiniowanie tych zagadnień w oparciu o tekst Pisma Świętego. Wiele ksiąg Biblii podaje informacje na temat Boga czy aniołów, żadna jednak nie podaje wszystkich informacji na określony temat. Toteż zadaniem teologii systematycznej jest zebranie wszystkich informacji zawartych w Biblii na dany temat i ich usystematyzowanie w określone kategorie i definicje. Natomiast teologia historyczna bada i prezentuje historię wniosków związanych z systematyzowaniem rozmaitych pojęć biblijnych. Innymi słowy, jest nauką o interpretacji Pisma Świętego i formułowania rozmaitych doktryn przez Kościół w przeszłości. Zaś teologia biblijna w oparciu o ustalenia teologii systematycznej, jak i na tle historii wniosków, interpretacji tekstu Pisma Świętego w przeszłości oraz kontekstu literacko-historycznego poprzez analizę językową stara się wywnioskować, co jest główną treścią określonego tekstu biblijnego. Teologia biblijna jako suma nauczania zawartego w Biblii, jest obecnie ponadwyznaniową dziedziną nauki, która za pomocą badań i egzegezy (wyjaśniania, odczytywania) tekstu biblijnego usiłuje ustalić intencje przyświecające pisarzom natchnionym, jej zadaniem jest zatem określenie, co w rzeczywistości chcieli oni powiedzieć. Egzegeza ta przebiega w świetle ludzkiego rozumu i stosuje uznane i przyjęte metody w ustalaniu znaczenia treści tekstu w ogóle, czyli krytykę (ocenę) językową, literacką i historyczną. W ramach tej egzegezy metoda krytyczna wykorzystywana w pracy współczesnych biblistów przynajmniej w założeniu powinna być wolna od teologicznych treści określonego wyznania, i z konieczności przyjmuje ona w swej interpretacji wymiar zarówno egzystencjalny, jak i teologiczny, ponieważ Słowo Boże jest doświadczeniem człowieka i przyjęło ludzką postać przez i w Chrystusie, zaś w Piśmie świętym zostało zapisane ludzkimi środkami wyrazu; z drugiej jednak strony celem egzegezy biblistów jest też ustalenie myśli Boskiego autora, myśli przekazanej i zdeponowanej w ludzkim kontekście doświadczania Boga, w słowie i języku natchnionego pisarza. Toteż przedmiotem badania jest nie tylko pierwotny dosłowny i właściwy sens samego tekstu ustalonego przez egzegetę, lecz i ów głęboki poziom jego treści mającej ponadczasowy charakter, wynikający z Boskiego autorstwa Pisma Świętego. Innymi słowy, w praktyce egzegeza ta prowadzi do twierdzeń teologicznych opartych na merytorycznej analizie tekstu biblijnego. Por. W. J. Harrington, Teologia Biblijna, Warszawa 1977; R. B. Zuck, Teologia Biblijna ST i NT, Warszawa 2003; H. Langkammer, Teologia Nowego Testamentu, cz. I i II, Wrocław 1984; H. Langkammer, Etyka Nowego Testamentu, Wrocław 1985; W. J. Harrington, Klucz do Biblii, Warszawa 1995; B. Milne, Poznaj Prawdę. Kompendium teologii chrześcijańskiej, Katowice 1992.
[16] Wszystkie odniesienia biblijne według tłumaczenia: Biblia Ekumeniczna, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Przekład Ekumeniczny z języków oryginalnych, Towarzystwo Biblijne w Polsce, Warszawa 2017.
[17] Zwrot ten nawiązuję do szaty, która nie nadaje się do sprawowania kultu w świątyni, tj. przebywania w obecności Boga (por. Iz. 6:5n).
[18] Heterodoksja – inny pogląd (z gr. heteros – drugi, inny, odmienny, niejednorodny, rozmaity + doksa – sąd, zdanie, pogląd). Tu oznacza występującą w ramach określonego systemu filozoficznego lub teologicznego dopuszczalną niejednorodność refleksji i postawy. Toteż heterodoksja nie jest tym samym, co odstępstwo czy herezja (Mar. 9:40; Rzym. 14:1-8; 15:1-3; Filip. 3:1-16).
[19] Dz.Ap. 6:1-6; 11:30; 13:1-2; 20:17,28; Efez. 4:11-12; 1Kor. 12:28-30; 1Tym. 3:1-13; Tyt. 1:5,7-9. W pierwszych gminach chrześcijańskich obok wędrownych apostołów, proroków i ewangelistów działali dojrzali duchowo Bracia: Diakoni (z gr. słudzy), Prezbiterzy (z gr. starsi, nie tyle wiekiem, ile dojrzali duchowo mężczyźni, zdolni do nauczania i organizowania życia duchowego wspólnoty wiernych) i Biskupi (z gr. doglądający, stróż) jako lokalni nauczyciele i pasterze, tj. duchowi organizatorzy i przewodnicy życia lokalnego Zboru. Zapewne na skutek podziału kompetencji w procesie rozwoju struktury organizacyjnej wspólnot chrześcijańskich, wewnątrz tej grupy dojrzałych duchowo braci określanych tymi terminami jako podejmujących się działań duszpastersko-organizacyjnych na rzecz gminy niektóre te terminy w późniejszych wspólnotach zostały przypisane i zastrzeżone dla określonej funkcji i służby na rzecz gminy, na co wskazuje późniejsza tradycja i praktyka chrześcijańskich wspólnot w odniesieniu do biskupa czy prezbitera, którzy byli dla Zboru kimś w rodzaju przełożonego synagogi, zaś diakon – zastępcą biskupa zarówno w sprawach duszpasterskich, skarbowych i organizacyjno-charytatywnych. Tym samym pewnym nieporozumieniem wśród wielu komentatorów, a w konsekwencji i wśród ewangelicznych i zielonoświątkowych chrześcijan, jest traktowanie powołanych z inicjatywy apostołów przez pierwszą gminę „mężów pełnych Ducha i mądrości” (Dz.Ap. 6:1-6) jako diakonów o określonym zakresie działania, którym na ogół przypisuje się tylko „usługiwanie przy stołach”, tj. działalność jedynie skarbową i organizacyjno-charytatywną, w oparciu o późniejszą wypracowaną praktykę i tradycję poapostolskiego Kościoła. Toteż diakon w wielu chrześcijańskich środowiskach współczesnych na ogół postrzegany jest jako skarbnik Zboru, zajmujący się sprawami administracyjnymi i charytatywnymi bądź niekiedy jako zastępca pastora. Przy bliższym jednak przyjrzeniu się i analizie tekstu biblijnego można jednoznacznie stwierdzić, że ci „mężowie pełni Ducha i mądrości” byli wyodrębnioną z ogółu wiernych grupą sług (z gr. diakonów), którzy podejmowali się w zastępstwie Dwunastu na rzecz rozrastającej się liczebnie wspólnoty w Jerozolimie nie tylko służby „przy stołach”, ale wspierali też ich pracę w służbie Słowa jako ewangeliści, nauczyciele i pasterze (Dz.Ap. 6:1-6,8-10; 8:5-6,12). Innymi słowy, Kolegium Siedmiu sług (diakonów) w Jerozolimie, tj. w pierwszym chrześcijańskim Zborze, tworzyło obok Kolegium Dwunastu organ duszpastersko-organizacyjny skupiający dojrzałych duchowo braci „cieszących się zaufaniem, pełnych Ducha Świętego i mądrości” (Dz.Ap. 6:3). Przy tym warto zwrócić uwagę, iż określenie sługa (diakon) nawiązuje nie tylko do sługi, jakim, w myśl proroczej zapowiedzi, był sam Chrystus (Iz. 42:1-4), ale i bezpośrednio do nauczania Chrystusa w odniesieniu do posługi apostołów i ich następców jako pasterzy (Łuk. 9:35). Tym samym termin diakon był pierwotnie używany na określenie sług Zboru jako starszych Zboru, a nie, jak ma to miejsce we współczesnych wspólnotach, na określenie urzędu kogoś odpowiedzialnego za działalność jedynie skarbowo-charytatywną. W późniejszym okresie rozwoju pierwotnego Kościoła, tj. po przekroczeniu jego misyjnego zasięgu poza obszar Jerozolimy, na określenie tych sług „pełnych Ducha i mądrości” jako organizatorów życia duchowego gminy zaczęto używać terminu prezbiter, który został zapożyczony przez chrześcijan pochodzenia żydowskiego z nazewnictwa synagogalnego, a którym na obszarze państwa Heroda i późniejszych jego następców określano przełożonego synagogi; w przypadku wspólnot chrześcijańskich rozwijających się w prowincjach znacznie oddalonych już od Judei zaczęto używać terminu biskup, który został z kolei zaczerpnięty z terminologii administracji greckiej, na określenie przełożonego gminy chrześcijańskiej. Tym samym pierwotnie wszystkie te terminy: diakon, prezbiter i biskup mogły odnosić się do grupy dojrzałych duchowo braci tworzących kolegialny duszpastersko-organizacyjny organ określonego Zboru. Przy tym należy wspomnieć, że w Biblii terminem prezbiter i biskup posługiwano się zamiennie na określenie duchowo dojrzałego członka wspólnoty organizującego religijne życie lokalnej gminy (Dz.Ap. 6:1-3; 20:17,28; Tyt.1:5,7). Nawiasem mówiąc, niektórzy szesnastowieczni reformatorzy na tle nadużyć i niechęci wobec postawy i zhierarchizowanego systemu duchowieństwa (kleru) Kościoła rzymskokatolickiego, jak i w celu podkreślenia idei powszechnego kapłaństwa oraz zaznaczenia istoty służby tych dojrzałych duchowo braci wobec Kościoła, zaniechali tych biblijnych określeń na rzecz takich terminów jak minister (z łac. usługujący, sługa) czy pastor (z łac. pasterz); nie mówiąc już o używanych współcześnie w wielu środowiskach w zastępstwie tych biblijnych i reformacyjnych terminów takich określeń (odpowiedników) jak choćby „zborowy” czy niezbyt już trafnie co do istoty tych biblijnych funkcji, „przełożony Zboru”, „moderator” czy „lider”. Toteż zarówno te terminy biblijne: diakon, prezbiter czy biskup, jak i te wprowadzane przez reformatorów: minister i pastor są grą słów używanych w celu wyodrębnienia i określenia sługi, opiekuna, doglądającego, pasterza – jednym słowem kogoś odpowiedzialnego za Zbór, przy tym miały i mają one na celu dookreślenie i oddanie istoty służby tych nowotestamentowych funkcji dojrzałych duchowo braci wobec wspólnoty (Dz.Ap. 20:17,28; Tyt. 1:5,7; Efez. 4:11). Pierwotnie zapewne stanowili oni kolegialny organ kierowniczy i duszpasterski lokalnej wspólnoty braterskiej, swego rodzaju prezbiterium (ośrodek decyzyjny duszpastersko-organizacyjny, radę czy kolegium prezbiterów, diakonów, biskupów jednym słowem starszych). W Jerozolimie byli oni wybierani przez gminę (Kolegium Siedmiu – diakonów), na wniosek (Kolegium Dwunastu – apostołów) spośród „mężów cieszących się zaufaniem, pełnych Ducha Świętego i mądrości” (Dz.Ap. 6:1-6). W późniejszym okresie rozwoju Kościoła byli ustanawiani przez wędrownych apostołów, proroków i ewangelistów takich jak Paweł, Tytus czy Tymoteusz organizujących w prowincjach Rzymu lokalne Zbory (Tyt. 1:5), spośród tych członków lokalnej społeczności, którzy obdarzeni byli darem wymowy, umiejętnością interpretowania tekstów Pisma Świętego i spełniali kryteria nakreślone w listach Pawła (1Tym. 3:1-13; Tyt. 1:7-9). Zapewne to powoływanie i ustanawianie przez Pawła, Tytusa czy Tymoteusza prezbiterów, biskupów czy diakonów odbywało się w taki sam sposób jak w Jerozolimie, tj. w porozumieniu z członkami lokalnej wspólnoty (Dz.Ap. 6:3,5-6). Wybierano ich a raczej ustanawiano za zgodą gminy, na wniosek Pawła, Tytusa i Tymoteusza bądź też tych wędrownych apostołów (nie Dwunastu), proroków czy ewangelistów. Innymi słowy, w pierwszej połowie I wieku ustrój gmin chrześcijańskich miał niewątpliwie charakter prezbiteriański o podłożu jednak charyzmatycznym. Zakładał on w swej istocie, podobnie jak miało to miejsce w odniesieniu do Kolegium Siedmiu i Kolegium Dwunastu w Jerozolimie, nie tylko wybór organu duszpastersko-organizacyjnego przez członków gminy, na wniosek tych, którzy ją przez swoją służbę duszpastersko-ewangelizacyjną powołali do życia, ale i kolegialność tego organu duszpastersko-organizacyjnego lokalnego Zboru, na wzór funkcjonowania Kolegium Dwunastu, tj. uwzględniającej wewnątrz Kolegium charyzmatyczne zdolności jej członków. Skład zaś tego organu stanowili dojrzali duchowo bracia, w zależności od lokalnej tradycji określani jako prezbiterzy bądź biskupi lub diakoni. Przy tym ustrój ten zakładał w kontekście charyzmatycznych idei nauczania apostolskiego odnośnie do Kościoła niezależność administracyjną poszczególnych gmin (Dz.Ap. 11:30; 13:1-2; 20:17,28; Efez. 4:11-12; 1Kor. 12:28-30). Mówiąc inaczej, żaden lokalny Kościół nie mógł mieć władzy nad innym lokalnym Kościołem. Bo też jedność określonej wspólnoty braterskiej, jak i Kościoła Powszechnego będącego ciałem Chrystusa, nie opierała się na instytucjonalnej centralizacji bądź formalno-prawnej regulacji jego struktur i określonych prawd wiary, lecz na duchowej, transcendentnej w swej istocie rzeczywistości doświadczenia łaski Boga przez i w Chrystusie w duchowym odrodzeniu się poszczególnych członków Kościoła, tj. ludzi powołanych do wspólnoty braterskiej (Jan 3:1:12-13; 3:3-6; Mat. 18:20; Dz.Ap. 2:42,44-47; 1Kor. 12:12-13; Hebr. 10:19-25). Dopiero w drugiej połowie I wieku wśród tych dojrzałych duchowo braci wyodrębniona została funkcja biskupa i diakona, na co wskazuje nauczanie Pawła do Tymoteusza (1Tym. 3:1-13). Nie byli oni jednak kapłanami w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Głoszono bowiem, że w kapłaństwie uczestniczą wszyscy (1P. 2:5,9), najwyższym zaś kapłanem jest Chrystus (Hebr. 7:11-28). Niemniej jednak, w kontekście listów Pawła, w drugiej połowie I wieku z ogółu tych dojrzałych duchowo, tworzących kolegialny ośrodek duszpastersko-organizacyjny lokalnego Zboru wyodrębniona została funkcja i służba biskupa jako przełożonego gminy, koordynującego pracę członków kolegium prezbiterów bądź diakonów, kształtując tym samym ustrój episkopalno-prezbiteriański, a w konsekwencji, w wyniku rozmaitych historycznie uwarunkowań wewnętrznych i zewnętrznych, inicjując tym późniejszy rozwój episkopalizmu monarchicznego. Biorąc jednak pod uwagę nauczanie Pawła w tej kwestii, poza oczywiście tymi rozmaitymi czynnikami, jakie zachodziły w rozwoju Kościoła, nie ma żadnych podstaw do uznania systemu episkopalizmu monarchicznego czy pastorskiego jako właściwego dla wspólnot ludzi biblijnie wierzących. Tym bardziej, iż biskup, w myśl nauczania apostolskiego jako koordynator pracy prezbiterów bądź diakonów, nie mógł być w swoim działaniu samowolny (Tyt. 2:7). Przy tym warto zwrócić uwagę, iż przy dokładnej analizie tekstów biblijnych zarówno termin prezbiter, jak i biskup dotyczą w zasadzie tych samych funkcji i osób (Dz.Ap. 20:17,28; Tyt. 1:5,7) w odróżnieniu od służby i funkcji diakonów, których było jak wynika z tekstu listu do Tymoteusza więcej niż jeden i to oni stanowili skład prezbiterium, tj. kolegialnego organu duszpastersko-organizacyjnego lokalnego Zboru, któremu przewodniczył biskup bądź prezbiter (1Tym. 3:2,8). Innymi słowy, jak wynika z analizy tekstów biblijnych, można przyjąć, że w pierwszych gminach chrześcijańskich, poza Jerozolimą oczywiście, w oparciu o tradycję ustrojową i charyzmatyczną Izraela z okresu sędziów i synagogalny system z czasów Chrystusa (Mat. 23:1,6; Łuk. 4:16-21; Dz.Ap. 13:14-16) oraz charyzmatyczne doświadczenie pierwszych chrześcijan (Dz.Ap. 13:1-2; 20:17,28; Efez. 4:11-12), jak i w związku ze stosunkiem Kolegium Dwunastu do Kolegium Siedmiu i w kontekście też podmiotowości członków wspólnoty w wyłanianiu Kolegium Siedmiu – uformował się ustrój, który mógł się rozwijać, nie przekraczając przy tym ram treści Pisma Świętego, w dwóch niezależnych od siebie kierunkach. Po pierwsze jako układ: jeden biskup lub jego odpowiednik prezbiter koordynujący pracę kilku diakonów tworzących wraz z biskupem bądź jego odpowiednikiem prezbiterem kolegialny organ lokalnego Zboru – po drugie jako układ: jeden biskup i diakon, tworzący wspólnie organ koordynujący pracę dojrzałych duchowo braci stanowiących tym samym razem z biskupem i diakonem kolegialny organ lokalnego Zboru (Dz.Ap. 13:1-3). Niezależnie od tego, jak dziś definiować będziemy funkcję i rolę diakona, prezbitera czy biskupa bądź ich wzajemne do siebie relacje, jedno jest pewne: ustrój opisany w Nowym Testamencie z udziałem tych dojrzałych duchowo współbraci określanych rzeczonymi terminami, miał w swej istocie charakter episkopalno-prezbiteriański, i to zarówno w ramach Kolegium Dwunastu, jak i Kolegium Siedmiu czy w ramach układu: jeden biskup (bądź jego odpowiednik prezbiter) i kilku diakonów czy dojrzałych duchowo współbraci lub: biskup i diakon oraz kilku dojrzałych duchowo współbraci stanowiący kolegialny organ jako radę zboru. Bo też w realnym życiu wspólnoty braterskiej nie może istnieć coś takiego jak ustrój prezbiteriański w czystej postaci, tj. bez uznania przez pozostałych wchodzących w skład określonego organu duszpastersko-organizacyjnego przywództwa duchowego i organizacyjnego choć jednego z nich (biskupa lub prezbitera czy pastora) lub choćby dwóch współbraci w roli biskupa i diakona działających kolegialnie i koordynujących pracę pozostałych dojrzałych duchowo braci wspierających ich pracę, na co też wskazują teksty biblijne uwypuklające rolę i funkcję Jakuba w Jerozolimie (Dz.Ap. 15:13-15; 21:18-19), czy Piotra i Jana (Kol. 1:18-19; 2:8-9), nie mówiąc już o Pawle, Tymoteuszu i Tytusie.